Świeradów Zdr.

15-16 sierpnia

  Na dworcu PKP w Legnicy stawili się Heniu – prowadzący, Grażyna, Stasiu i Mirek. Dzień zapowiadał się na słoneczny, ale po południu pojawiły się chmurki no i…, ale to potem.

Pociąg relacji Wrocław – Węgliniec przyjechał punktualnie, więc o 9:25 wyruszyliśmy do Zebrzydowej. Pociąg był dość zapakowany, turystów z rowerami  sporo, więc miejsca wyznaczone dla rowerów były już zajęte. Zapakowaliśmy się, udało nam się też usiąść.

   W Zebrzydowej byliśmy parę minut po dziesiątej. Zapytaliśmy się miejscowych o jeziorka kaolinowe i budynki z glazurowanej cegły.

  Największym zakładem przemysłowym w Zebrzydowej była fabryka wyrobów glinianych i cegły założona przez Fryderyka Hoffmanna  w 1872 r. Z wyrobów fabryki wybudowano między innymi: stację metra w Berlinie, rzeźnię miejską w Zagrzebiu, elektrownię w Cecheuta w Argentynie.

  Z cegielni nie zostało nic, ale  na szczęście cała okoliczna zabudowa powstała z lokalnych materiałów i ma się świetnie, więc warto zajrzeć do tej wioski są tu budynki w całości glazurowane i w dodatku w barwach bolesławieckiej ceramiki.
   Z Zebrzydowej ruszyliśmy na południe w kierunku Nowogrodźca. Miasto przywitało nas pięknymi murami obronnymi, zza których widać było ruiny zespołu klasztornego Magdalenek. W Nowogrodźcu trafiliśmy na dolnośląski szlak św. Jakuba, którym przez Nawojów Śląski, Radogoszcz,  trafiliśmy na następny przystanek na dolnośląskim szlaku  Lubań.

  Miasto może poszczycić się takim zabytkiem jak XIV-wieczny kościół ewangelicki Marii Panny, wieża Kramarska będąca pozostałością z XIII-wiecznego ratusza, Baszta Bracka z 1318 r. oraz wieża Trynitarska (Dzwonnicza) z XIV w. I tutaj dopadła nas burza. Była pora obiadowa więc zagościliśmy w pobliskiej restauracji. Po dość porządnej ulewie skierowaliśmy się na Leśną. W Kościelniku skręciliśmy na czerwony szlak rowerowy, którym po krótkich postojach na przeczekanie deszczu dojechaliśmy do Leśnej.

  W miasteczku zrobiliśmy krótki postój na foto i zakupy i skierowaliśmy się w górę, na Czochę. Zamek przywitał nas pięknym słońcem. Po odpoczynku i oczywiście sesji zdjęciowej ruszyliśmy dalej ciągle wspinając się. Z głównej drogi skręciliśmy na Stankowice potem w lewo na gruntową drogę przez las. Trochę nas jak zjeżdżaliśmy "wytrzepało". Minęliśmy Giebułtów, Wolimierz, Pobiedną i wreszcie Świeradów Zdrój, po 67 km drogi.

 

  Poranek przywitał nas deszczem, więc musieliśmy zmienić plany. Głównym celem, naszej wyprawy był Singltrek pod Smrkem

w Czechach, trasa typowo górska,  nie nadawała się na jazdę w deszczu. Trudno, wybierzemy się znowu. Wg informacji otrzymanych od syna Stanisława, który zaciągnął ją z pogodynki internetowej, deszcz miał chwilowo przestać padać po godzinie dziewiątej. O dziwo przestał (chwała internetowi), więc w te pędy ruszyliśmy z powrotem do Legnicy przez Mirsk, Radoniów, Lubomierz, Pławną, Dębowy Gaj, Sobotę, Twardocice, Pielgrzymkę, Złotoryję, Kozów, Krotoszyce i Dunino. Trasa była prosta i w przeważającej części z górki. W Pławnej zatrzymaliśmy się, aby zobaczyć Zamek Śląskich Legend i gród rycerski, oraz niedawno stworzoną przez tutejszego artystę Dariusza Milińskiego, Arkę Noego.

  W Lubomierzu trafiliśmy na "Ogólnopolski Festiwal Filmów Komediowych". Spotkaliśmy tam "Osę" z "Plebani", czyli Macieja Wilewskiego. Wycieczkę zakończyliśmy na krótkim odpoczynku w Młynie w Duninie skąd do Legnicy rzut kamieniem. Na liczniku razem miałam 145 km.