Opole - Zdzieszowice - Góra Św. Anny - Kamień Śląski

19 - 21 października 2012 (piątek - niedziela)

 

Osoby:

Halina B z Legnicy, Staszek K z Opola, Marysia M ze Szprotawy i Małgosia W z Krakowa

Trasa:

19.10.2012 piątek

Dojazd koleją do Opola i zwiedzanie miasta (rowerami 10 km)

20.10.2012 sobota

Koleją: Opole - Zdzieszowice

Na rowerach: Zdzieszowice - Odra - Zdzieszowice - Żyrowa - Góra Św. Anny - Kamień Śląski - Opole - 55 km

21.10.2012 niedziela

Na kołach: Opole - Wyspa Bolka - Kolejami Opole - Szprotawa, Legnica lub Kraków - Legnica - Piekary - 22 km

Razem 87 km

Wakacje minęły jak sen.

 

Przed domem jarzębina

Ku ziemi się ugina.

Widzisz, coraz to śmielej

Jesień sobie poczyna.

 

Zapisz tę porę, zapisz,

Bo zaraz ja utracisz.

Pozbieraj ją, pozbieraj,

Jak umiesz, jak potrafisz.

(Jerzy Liebert)

19 października 2012 w piątek rano w Legnicy było 8 stopni C i panowała dostojna, jesienna cisza.

Dzień trwał 10 godzin i 26 minut

i był dłuższy od  najktótszego o 2 ' i 33 "

oraz krótszy od najdłuższego o 6 " i 10 "

W szynobusie relacji Żagań - Wrocław, którym podróżowały na Opole z rowerami Marysia i Halina ok. 10.15 w Malczycach nastąpiła awaria. Studenci mówili o pożarze; na szczęście nikomu nic się nie stało. Niebawem z Drezna jechał porządny szynobus, więc w tłoku, ale zdążyło się na przesiadkę we Wrocławiu do pociągu Opolskiego. Rowery wiozłyśmy w WC na sztorc ! (za 5,50 zł od szt.).

12.15 Opole. Piękna pogoda. Nowym mostem, wygodnie, podestem podjechałyśmy do ul. Krakowskiej, gdzie po kawie spotkałyśmy się z Gosią z Krakowa i zaczęło się metodyczne i taktyczne zwiedzanie Opola. Informacja turystyczna godna polecenia, świetnie zaopatrzona.

Podobała się nam Fontanna Motyla na Placu Wolności. Architekt, nieżyjący już Florian Jesionowski w latach 50 ubiegłego wieku zaprojektował w Opolu piękną, nowoczesną fontannę oraz wiatę nad przystankiem taksówek (przy pobliskiej ulicy Minorytów). Fontanna symbolizuje tańczącego motyla.

Odwiedziłyśmy miejsce gdzie stał dom największego Opolskiego podróżnika Emina Paszy, Opolanina, który przemierzył Afrykę i trzy razy zmieniał wyznanie religijne. Mówią o nim rebelianci Mahdiego w epizodzie opisującym porwanie Stasia i Nel w powieści Henryka Sienkiewicza W pustyni i w puszczy. Słynny podróżnik nie doczekał się w Opolu placu ani ulicy swego imienia.

Zwiedziłyśmy Mauzoleum książąt opolsko-raciborskich w kościele franciszkanów pw. Świętej Trójcy, zrobiłyśmy odpoczynek przy secesyjnym moście Groszowym (nazwa od opłaty pobieranej za przejście Młynówki) i sesję foto przy pomniku Śląskiego Kopciuszka. Z sierotki, którą porzuciła własna matka, w jednej chwili stała się milionerką (w XIX w.). Nazywała się Joanna Gryzik i nigdy nie zapomniała o biednych.

Obiad w Opolu je się ze studentami przy ul. Książąt Opolskich "na wagę", bo jest tanio, szybko i apetycznie. Stamtąd jest blisko na Wzgórze Uniwersyteckie gdzie wszyscy przychodzą do Ogrodu Marzeń aby zrobić sobie fotkę z Agnieszką Osiecką czy Niemenem.

18.00 (gdy już czarna noc, hi ! hi !) zakwaterowałyśmy się w Szkolnym Schronisku Młodzieżowym "Niezapominajka" przy ul. Torowej 7. Rowery wygodnie zaparkowało się w garażu schroniskowym; 10 km.

20 października 2012 sobota

Ok. 8.00 wyjechałyśmy z SSM z zamiarem podjechania pociągiem do Zdzieszowic. Było ciepło (12,8 *C) i słonecznie i dość wcześnie wedle pociągu, by po drodze zajrzeć na kirkut przy ul. Granicznej. Cmentarz był zamknięty na kłódkę.

Na drugiej stacji za Opolem Głównym, zgodnie z umową telefoniczną, dosiadł do nas Opolanin Staszek K i cały dzień robił za przewodnika. Dzięki niemu zrobiliśmy dwukilometrową odboczkę, tylko po to, aby przejechać się promem przez Odrę. Prom jest unikatem samym w sobie. Przeprawa trwa ok. 5 min. a czas zależy od "krypkujących" "krypkami".

W Żyrowej wiedziałyśmy o pałacu - było on naszym celem - ale Kolega Staszek zaprowadził nas najpierw do pomnika Kozy.

Pałac w Żyrowej zbudowany w XII w przez cystersów wielokrotnie zmieniał właścicieli. Przez kilka wieków mieli go von Gaszynowie, zasłużeni dla sanktuarium na Górze Św. Anny. Do wojny należał do amerykańskiej rodziny Francken - Sierstorpff - któż tam nie gościł ?, później było sanatorium ...

11.00 Żyrowa; przerwa na jedzenie. Staszek poprowadził sobie znaną polną dróżką do wsi Oleszka. Pod górkę zaczynał się coraz ładniejszy widok. Las złocił się bukami gdy turlaliśmy się na Wzgórza Chełmskie.

12.30 przecięcie autostrady A4. 13.00 Góra Św. Anny. Staszek objaśnił, że sanktuarium zbudowano na bazaltowym stożku, skąd długo eksploatowano kamień budowlany. Na Śląsku, aż po Łużyce, jest ponad 300 wygasłych wulkanów. Góra św. Anny jest najbardziej na wschód wysuniętym stożkiem powulkanicznym.

13.00 Sanktuarium Góra Św. Anny było urzekające w jesiennym słońcu.

- Rowery możecie zostawić bez opieki - powiedział Staszek - tu nie kradną.

Rzeczywiście, na Rajskim placu przed bazyliką, stało sporu rowerów, podczas gdy ich właściciele odwiedzali Grotę Lurdzką czy Bazylikę. Skoczyliśmy jeszcze ok. 1 kilometra do Pomnika Czyny Powstańczego w dawnym kamieniołomie.

14.00 Obiad w zajeździe "Pod Jeleniem", potem cudna jazda w dół asfaltowymi alejami czereśniowymi. W czasie kwitnienia organizowanie są wszelakie rajdy aby lansować cud natury. "Drzewka" czereśniowe mają po 70 lat; swego czasu cenione, potem poniewieranie, obecnie znów są zasłużenie hołubione.

15.30 Lotnisko w Kamieniu Śląskim przy ul. Strzeleckiej 1.

Na płycie lotniska odbywał się jakiś piknik lotniczy. Były awionetki, spadochroniarze i inne cesny. Pałac w Kamieniu Śląskim widać było z daleka.

16.00 Sanktuarium i sanatorium w Kamieniu Śląskim: 35 km. W sanatorium leczy się głównie wodami i ziołami. Po obejrzeniu wszelkich zakątków pałacu i parku pojechaliśmy leśnym skrótami na Opole.

Na rogatkach Opola zrobiliśmy zakupy w markecie i pożegnałyśmy Kol. Staszka, który tam mieszkał. Staszek zachęcał, aby jutro zwiedzić Wyspę Bolko.

18.00 Opole. Szkolnym Schronisku Młodzieżowym "Niezapominajka" przy ul. Torowej; 55 km

Wieczorem przy wódeczce zrobiłyśmy sobie z Marysią i Małgosią podsumowanie sezonu rowerowego 2012 r.

Nie było ani słowa o kilometrach, trasach, eskapadach, czy zagranicach. Cieszyłyśmy się ze szczęśliwego sezonu, dobrego zdrowia, a nawet ze sprzyjającej pogody.

21 października 2012 niedziela

Obudziła nas w Opolu gęsta mgła

8.30 Pakowanie rowerów na "do domu". Na termometrze 9,5 *C.

9.00 dworzec kolejowy (ten słynny, jedyny z torowiskiem na łuku) i zakup biletów na 13.45, pociąg Galicja do Legnicy i Szprotawy. Gosia zakupiła na Kraków, na nieco późniejszą godzinę.

9.20 Opole. Rynek cudownie pusty, skąpany w słońcu; bez tłumów, bez ogródków piwnych i parasoli. Wałami pojechałyśmy w pobliże ZOO. Dziś do biletu dodawano przewodnik gratis.

9.50 Kamień pamiątkowy dla założyciela parku na Wyspie Bolko.

10.10 Dąb Piastowski, 451 cm pierśnicy. Mostem nad jazem dojechałyśmy do Mostu Groszowego i tuż obok trafiłyśmy do słynnej naleśnikarni. Serwowane są naleśniki francuskie z serem, owocami, czekoladą, a nawet z rybą a' 5 zeta.

Ok. południa na Most Groszowy przyjechał Staszek K. i zaprowadził nas na takie zaułki, gdzie się nie zagląda. Pokazał koronę Amfiteatru, gdzie odbywają się Festiwale Piosenki Polskiej. Nad Odrą pojechaliśmy do Przystani Kajakowej do pubu. Na brzegu Odry przy ścieżce rowerowej było chyba z osiem siłowni na wolnym powietrzu. Przy tak świetnej pogodzie wielu ludzi korzystało z urządzeń sportowych.

13.10 Opole. Dworzec kolejowy. Staszek i Małgosia pożegnali się, namawiając się na wiosnę.

Pociągi były wysokie, ale bez problemów dałyśmy radę. We Wrocławiu przesiadka była z tego samego peronu.

16.50 Legnica. Marysia przesiadła się na tym samym peronie na Żary w Lubuskiem.

17.30 Legnica Piekary; 22 km

Na koniec załączam cieplutkie słowa podziękowania koledze Staszkowi K z OKTR Rajder za przekazanie wiedzy i czasu aby umilić nam pobyt na Opolszczyźnie, oraz Marysi i Małgosi za najładniejszą wycieczkę w Roku Turystyki Rowerowej PTTK.

Tekst i zdjęcia: Halina Bierwiaczonek