IV Wakacyjny Rajd Rowerowy

"Szlakiem Joannitów"

Brzeg - Łosiów

(piątek) 27 - (niedziela)  29 lipca 2012 r.

Zorganizowany przez:

Opolski Klub Turystyki Rowerowej "Rajder"

Stowarzyszenie Odnowy Wsi Solec

Klub Turystyki Rowerowej przy O/PTTK Prudnik

z udziałem Klubu Turystyki Rowerowej EkoRama PTTK przy Hucie Miedzi "Legnica" oraz uczestników ze Szprotawy, Opola, Wrocławia, Częstochowy, Raciborza, Brzegu, Bielska-Białej, Turawy, Prudnika, Solca, Siemianowic Śl., Toszka, Jastrzębia, Bytomia i Legnicy; w sumie ok. 40 osób.

Trasa:

Piątek 27 lipca 2012

Legnica - cmentarz komunalny - PKP Legnica. <Legnica - Wrocław - Brzeg - kolejami> Brzeg - Brzezina - Małujowice - Skarbimierz - Brzeg; 35 km

Sobota 28 lipca 2012

Brzeg - Krzyżowice - Olszanka - Grodków - Głębocko - Lewin Brzeski - Łosiów - Strzelniki - Brzeg; 75 km

Niedziela 29 lipca 2012

<Brzeg - Legnica> Koleją i po mieście rowerem; 10 km

============

Razem 120 km

1 dzień Rajdu.

Dzień trwał 15 godz. i 38 min.
i był dłuższy od najkrótszego dnia w roku o 7 godz. i 46 min
oraz krótszy od najdłuższego dnia w roku o 57 min.

.... idzie jesień...

Na stacji kolejowej w Legnicy, w piątek ok. 7.00 rano spotkały się Halina z EkoRamy z Marysią z Turkotu i z miejsca szurnęły na cmentarz, aby odwiedzić grób "Niewolnicy Miłości" pani Lidii Nowikowej, znanej z filmu pt: "Mała Moskwa" Waldemara Krzystka. Pogoda była upalna od samego rana.

We Wrocławiu na Euro 2012 uruchomiono część dworca kolejowego. Z radością  stwierdziłyśmy, że działa winda dla podróżnych z większym bagażem, czyli nie trzeba nosić rowerów po schódkach na perony.

Moment jazdy i już stacja Brzeg. W herbie miasta widnieją koliście ułożone trzy kotwice, jako że pierwsze osady znajdowały się na trzech wyspach. Dworzec z czerwonej cegły, z czasu budowy kolei w XIX w, po remoncie prezentuje się czysto i porządnie.

Po drodze zwiedziłyśmy gotycki  kościół pw. św. Mikołaja, tak wysoki, że dziesięciopiętrowy blok wszedłby do środka. Po wojnie stał w ruinie wiele lat, jednak został odbudowany. Betonowe sklepienia imitują gotyckie żebra. Wyposażenie było skromne, ale w zakrystii zachowały się słynne polichromie brzeskie.

Podjechałyśmy do Zamku Piastowskiego w Brzegu, perełki renesansu. Budynek bramny wzniesiono z Jerzmanickiego, różowego  piaskowca, przedstawia m.in. galerię 24 popiersi władców polskich i książąt śląskich dynastii piastowskiej, oraz  figury księcia Jerzego II i jego małżonki Barbary oraz ich herby.

Uwagę przyciągnęła rzeźba hipokampów, jak się okazało to żona właściciela cukrowni była autorką rzeźby- fontanny Trytona, która stanęła pierwotnie (1895 rok) przed ich willą, a obecnie (czasowo dla bezpieczeństwa) znajduje się na dziedzińcu zamkowym w Brzegu. Chodzi o Ewę Loebbecke ( z domu Schneider, urodzoną we Wrocławiu). Sztuki nie studiowała w akademii (pewnie kobiety nie mogły jeszcze wtedy studiować) lecz brała wyłącznie lekcje prywatne. Specjalizowała się w sztuce animalistycznej. Projekt brzeskiej fontanny, przedstawiającej trytony z orszaku króla mórz Neptuna zdobył I nagrodę na konkursie sztuki we Wrocławiu, a jej realizację sfinansował małżonek autorki. (Inf. z Netu).

Brzeski Zamek, z zewnątrz niepozorny, robi dobre wrażenie na dziedzińcu.

Zajrzałyśmy jeszcze do barokowego, pojezuickiego kościoła pw. Podwyższenia Krzyża Świętego.

W lewym bocznym ołtarzu zwróciła naszą uwagę Pieta z prawdziwymi włosami, ubrana w uszytą dla niej suknię. Piata ma ręce i nogi na zawiasach, można je dowolnie modelować. Pochodzi z XVIII wieku, z Hiszpanii lub z Włoch.

Po przerwie kawowej na deptaku, pojechałyśmy do pobliskiej Brzeziny aby podziwiać fragment drogi z XVI wieku.

Gorąco było jechać, na polach miejscami zżęto zboże, miejscami spacerowały bociany. Jechałyśmy Szlakiem Polichromii Brzeskich wytyczonym w 1997 r., który ma 55 kilometrów.

Ok. 14.00 byłyśmy w wsi Małujowice słynnej z polichromii i ważnej bitwy z połowy XVIII wieku o Śląsk. Kościół pw. Jakuba był w remoncie, więc bez problemu weszłyśmy do środka aby oglądać "Biblię dla ubogich" namalowaną na całych ścianach.

W nawie po lewej stronie przedstawiono historię od stworzenia świata do babilońskiej niewoli, ukazane w 55 pojedynczych obrazach. Sceny pokazują Stworzenie Ewy, Grzechu Pierworodnego i Wygnania z Raju.

Z Nowego Testamentu - od urodzenia Chrystusa do cierniem ukoronowania, przedstawione w 30 obrazach. Możemy podziwiać m.in. Pokłon Trzech Króli i Zwiastowanie Pasterzom.

Strop przykrywa 640 desek pokrytych polichromią przedstawiającą wzory roślinne, zwierzęce i geometryczne; żadne się nie powtarzają.

Gotyckie malowidła przetrwały ponad sześćset lat. Po kościele oprowadził nas i opowiedział dwunastolatek, mieszkaniec sąsiedniego domu.

O bitwie z 1741 r., w której zwycięstwo Prusacy okupili 4.750 poległymi i rannymi, natomiast Austriacy stracili 4.540 osób, przeczytałyśmy na wioskowej tablicy. Wiosną organizowane są inscenizacje bity.

Pojechałyśmy przez Skarbimierz, gdzie za Niemców i Rosjan było wielkie lotnisko, ale z powodu upału i duchoty nie zawinęłyśmy na płytę, która już dawno została zagospodarowana na różne inne cele.

16.00 Brzeg. Internat Medyka; 35 km, 32,5 stopnia C.

Pokoje były tylko dwuosobowe z gołymi tapczanami. Do dyspozycji lodówka, mikrofalówka, czajnik elektryczny. Stopniowo zjechali pozostali uczestnicy samochodami, pociągami, rowerami.

Wieczorem w sali wykładowej odbyło się powitanie uczestników. Wielu znało się z poprzednich Zlotów. Komandor Marek zrobił odprawę na jutrzejszą trasę.

 

2 dzień Rajdu.

W upalną noc źle się spało w śpiworach. Śniadanie każdy sam sobie przygotował. Już od rana było gorąco; 25,3 stopnia C i wciąż rosło.  Ok. 9.00 wyjechaliśmy całą grupą (ok. 40 osób) na Krzyżowice oglądać kościół kryty gontem i z polichromią m.in. z Drzewem Życia.

Przez Pogorzelę, z której wywodził się nawet biskup wrocławski Przecław w XIV w. pojechaliśmy do Grodkowa.

12.00 Grodków; 28 km. Temperatura 36,8 stopnia C. W Grodkowie urodził się w XVIII w. Józef Elsner, nauczyciel F. Chopina. Zachował się jego dom u Bramy Lewińskiej. Oglądaliśmy Izbę Pamięci w Ratuszu. Rynek skąpany w słońcu. Domy niezbyt wysokie, ale zachował się układ urbanistyczny i okólny obrys murów miejskich oraz bramy miejskie.

Ok. 13.00 była przerwa obiadowa w cieniu restauracji. Po godzinie pojechaliśmy oglądać ciąg dalszy grodkowskich zabytków.

Trasa wiodła przez wieś ze skansenem w Głębocku; 38 km, 38,7 stopnia C. Wszyscy chwali się w cieniu sadu owocowego.

Skorupy pochodziły z wykopalisk z Brzegu. Ok. 16.00 wyjechaliśmy z Głębocka; 41,1 stopnia C. Na polach pachniało żniwami i chlebem, na drogach wilały się "mastodonty" a to z balotami słomy, a to z ziarnem. Teren przez cały dzień był plaskaty jak na stole.

16.30 Lewin Brzeski; 54 km . W herbie widnieje lew czeski z rozdwojonym ogonem. W Domu Kultury oglądaliśmy Izbę Pamięci. Obok cmentarza miejskiego pokazano nam ciekawy krzyż pokutny z XVII wieku, już nie relikt średniowiecznego prawa, bardziej tradycji, ale porządnie odnowiony. Brakowało tylko drogowskazu przy drodze.

17.45 Łosiów; 64 km. Dawna komandoria joannitów. Od 1207 do 1810 Łosiów był siedzibą komturstwa zakonu maltańskiego joannitów. W kościele barwne malowidła iluzjonistyczne. Komandor Marek podał informacje o obiekcie.

Po sekularyzacji zakonu (1810 r.) posiadaczem majętności został Ludwig York von Wartenburg, kiedy przeprowadził się do Oleśnicy Małej w 1914 r. Majątek przeszedł w ręce Henryka von Reutz a następnie w 1845 r. posiadłość stała się własnością Jana Gotfryda Briegera z Lewina Brzeskiego, któremu przypisuje się wzniesienie pałacu. Jako kolejna nabyła go rodzina von Moll z Brzegu (1886 r.) właściciele brzeskiej garbarni i rezydowali w Łosiowie do końca II wojny światowej. Wokół pałacu z jońskimi kolumnami rozciągało się ponad 5 ha parku, który pamiętał jeszcze braci maltańskich. W parku było zgromadzonych ponad 80 gatunków drzew i krzewów w tym wiele egzotycznych gatunków. Najciekawsza była magnolia drzewiasta, trójiglicznia, kłęk kanadyjski i inne.

Polecieliśmy krajową 94 kilka kilometrów.

18.10 Brzeg. Internat medyka; 75 km

Jeden z uczestników powiedział: - wypiłem dziś sześć litrów wody.

Wieczorem  na podwórku było spotkanie przy muzyce.

 

3 dzień Rajdu.

A rano; rzęsy osmalone, włosy przypalone, palce poparzone... niestrawność w żołądku; znaczy był grill.

Rano odbył się pisemny konkurs krajoznawczy.

9.45 Początek podsumowania i zakończenia Rajdu. Komandor rozdał nagrody najstarszemu, za konkurs, za najliczniejszą grupę itp. Ciekawe były naczynia stołowe z logo joannitów.

11.00 Wyjazd całą grupą na zwiedzanie Brzegu pod wodzą Marka, który podawał różne ciekawostki o mieście twierdzy. Interesujące było, że w 1443 r. podczas trzęsienia ziemi miasto zostało zrównane z ziemią.

Stojąc przed Zamkiem, podczas gdy Marek opowiadał historię obiektu, jedna z koleżanek zapytała - Gdzie jest zamek ?

W południe pożegnałyśmy grupę, która wybierała się do Brzeziny i Małujowic i pojechałyśmy we dwie na stację kolejową. Nagle chlapnął krótki, ciepły deszcz. Za bilety na pociąg płaciłyśmy po ok. 30 zł z rowerem.

We Wrocławiu mając chwilę luzu na przesiadce zwiedzałyśmy dworzec główny. Neogotycki budynek dworca projektowany przez Wilhelma Grapowa wzniesiony został w latach 1855 - 1857 i poddany rozbudowie w stylu secesyjnym według projektu Bernarda Kliischke w latach 1899 - 1907. Modernizacja w latach 2010 - 2012 na podstawie projektu warszawskiej Pracowni Architektonicznej Grupa 5 Architekci.

Pociąg do domu był wysoki, ale pusty

17.30 Legnica; 10 km

Tekst i zdjęcia: Halina Bierwiaczonek

Link na temat