Opis wycieczki na bazalty w rododendronach

Kromlau

sobota 2 – niedziela 3 czerwca.2012

 

Rowerzyści: Gosia i Edward, Heniek, Magda i Halina

Trasy: Sobota ok. 13.00 kolejami Legnica – Tuplice a' 22 zł z rowerami

Tuplice – Trzebiel – Buczyny; 16 km nocleg a' 40 zł

 

Niedziela: Buczyny – Żarki Wlk. - Stare Czaple – Łęknica – Krauschwitz – Weisswasser – Kromlau – Gablentz – Bad Muskau – Łęknica – Stare Czaple – Buczyny – Trzebiel – Tuplice: 65 km

Razem 81 km na kołach

Tuplice – Legnica kolejami a' 20 zł

 

Ja jestem noc czerwcowa, królowa jaśminowa” – pisał K I Gałczyński gdy zapachniało na świecie jaśminami. Na stacji kolejowej w Legnicy już jaśminami nie pachniało gdy z maleńkiego szynobusu z Wrocławia wysypało się milion osób. Pięć rowerów z trudem umieściliśmy w pojeździe na miejscu dla wózka inwalidzkiego. Ok. 15.00 w Żaganiu przesiedliśmy się do jeszcze mniejszego autobusu szynowego. Pogoda była zamienna: ciepło – zimno z chmurną przewalanką na niebie.

16.10 wysiedliśmy w Tuplicach i pojechali drogą nr 294 na Łęknicę. Wiatr mieliśmy baksztag, więc mimo że było nieco pod górkę dobrze się jechało. W Trzebielu odbywał się festyn gminny. Kupiliśmy piwo i coś do picia i po chwili jazdy byliśmy u celu.

17.30 Ośrodek Łużycki w Buczynach; 16 km, 23,5 stopnia C. Dostaliśmy pokoje nad restauracją z widokiem na skansen Łużycki z królikami na wybiegu itp. Rowery zaprowadziło się do garażu. Heniek rozpalił grilla pod wiatą więc ponapijaliśmy się. PS Toaleta była „zatrzaskowa”. Drzwi można było otworzyć tylko z zewnątrz, więc korzystający musieli mieć przy sobie... telefon.

 

W niedzielę rano było 13 stopni Celsjusza i pochmurno aż pachniało deszczem. Po śniadaniu na gorąco i fotografii zbiorowej pojechaliśmy (jakby pod górkę) na Łęknicę. Ok. 9.30 przekroczyliśmy Nysę Łużycką i natychmiast zakręciliśmy w lewo zgodnie z drogowskazami na Weisswasser. Jechaliśmy przez Kruschwicę Bautzener Strasse. Przy drodze rowerowej kwitły niebieskie łubiny.

10.10 Weisswasser, Ratusz z 1912 r. Pojechaliśmy pod dworzec kolejowy aby zobaczyć Pomnik – Fontannę Szklarzy. Tuż przed torami koleżanki wypatrzyły kawiarnię więc zasieliśmy: 21 km.

11.00 Weisswasser. Pomnik Szklarzy. Do Muzeum Szklarstwa nie wchodziliśmy.

Kol. Edward popatrzył na miejski plan miasta i stwierdził, że nie ma potrzeby wracać 1 km do drogi na Kromlau, skoro można drogą Gablenz Strasse dojechać do Kromlau. To był dobry wybór, bo jechaliśmy nad jeziorkami z różnymi kolorami wody przy wąskotorówce po cudnym asfalcie.

11.30 Kromlau. Park jest doskonale oznaczony. Bez trudu trafiliśmy do kwitnących tulipanowców, sekwoi, azalii i rododendronów.

Most Rakotz rzucił nas do parteru. Zdjęcia pewnie są ponure, bo i taka była pogoda. W Parku spacerowało sporo ludzi z kijkami i rowerami. Niemiecki most zbudowano z czeskich bazaltów w 1882 r. Bazalty przywieziono wołami. Podeszliśmy jeszcze do Schodów Herkulesa gdzie była jeszcze ciekawsza bajka z widokiem magicznym.

Ok. 12.45 wyjechaliśmy główną ulicą Bukową na na Goblenz.

13.00 Bad Muskau. W Ryneczku Koledzy zachęcali, aby zajechać do pałacu. To też był dobry plan.

Zachwycaliśmy się mostkiem fuksjowym nad Nysą Hermanna. Przejechaliśmy przez drewniane mosty i już byliśmy w Polsce, w Łęknicy; 37 km. Droga od Łęknicy do Tuplic była (jakby) bardziej z góry.

15.00 Trzebiel. Do Tuplic zostało kilka km, gdy zaczął padać deszcz. Najpierw był deszczyk, potem deszczyca, potem lało, lało i lało bez Endu.

15.30 Tuplice, pizzeria Jamajka koło stacji; 57 km. Średnia prędkość 14,4 km/godz. Czas jazdy 4 godz. Temperatura 13 stopni C i lał deszcz. Zjedliśmy wszystkie pizze.

16.40 Stacja Tuplice. Rozkład jazdy zalecał przesiadkę w Żaganiu, ale koledzy zaproponowali wysiąść wcześniej, czyli w Żarach gdzie jest początek nowej relacji kolejowej. Z powodu ulewy teleportowaliśmy się bardzo blisko stacji do Kebabu Factory przy ul Długosza 4, gdzie zostawiliśmy rowery pod parasolami i grzaliśmy się herbatką.

19.05 Stacja Żary. Edward przyprowadził swój rower, bo złapał gumę, ponoć już drugą. Konduktor stroił fochy, że wpychamy się do tak małego szynobusu z rowerami. (Ukłony dla Edwarda i Henka za tę przesiadkę, bo wsiadło tylu studentów, że na następnej stacji tj. w Żaganiu zostalibyśmy na peronie.) Całą drogę lał deszcz.

21.10 Stacja Legnica – ulewa aż dzwoniła na dachu. Edward wymienił dętkę w hallu dworca i pojechaliśmy na Piekary. Daleko nie ujechaliśmy! Za pierwszym zakrętem nowa dętka trzasnęła z hukiem. Gosia i Halina pojechały pustymi potokami ulic. Edward poszedł z buta rozważając przyczyny defektów.

PS. EkoRama była w 2009 r. w Bad Muskau.

Tekst i zdjęcia: Halina Bierwiaczonek