X  Ogólnopolski Piknik Rowerowy "Sława" 25 – 27 maja 2012,

zorganizowany przez Nowosolski Klub Rowerowy „Turkot”

Uczestnicy: Halina, Marek (samochodem z Legnicy do Sławy), Marysia, Wanda, Ela oraz kolarze z Zielonej Góry, Torunia, Głogowa, Krosna Odrzańskiego, Wrocławia, Gubina, Lubska, Żar, Poznania, Gliwic, i inni.

Trasa:

Piątek 25 maja 2012

Legnica – Małomice koleją

Na kołach: Małomice – Szprotawa – Kożuchów – Nowa Sól – Lipiny – Lubięcin – Tarnów Jezierny – Radzyń – Sława; 88 km

Sobota 26 maja 2012

Sława – Cegłówko – Przylesie – Hetmanice – Nowa Wieś – Wschowa – Łysiny – Stare Strącze – Sława: 52 km

Niedziela 27.05.2012

Sława – Borowiec – Siedlisko – Nowa Sól – Kożuchów - Borowina – Szprotawa - Bobrzany – Małomice: 88 km

Małomice – Legnica Koleją Dolnośląską

Razem 228 km

Marysia robiła za doskonałego przewodnika przez trzy dni od Małomic do Małomic. Po drodze podobało mi się miasto Kożuchów. Dzięki Marysi można było zwiedzić Park Krasnala w Nowej Soli, rozrywkę nie tylko dla dzieci. Pogoda sprzyjała rajzowaniu. W przydrożnych rowach zakwitły fioletowe smółki, niebieskie dzwonki, żółte jaskry, białe rumianki .... Koło Lubięcina wiatr stał się namolny. Ok. 17.30 w Sławie nastąpiło spotkanie z dużą grupą kolarzy, która zwiedzała miasto. Po drobnych zakupach poczynionych w markecie dostaliśmy czteroosobowy domek „z tektury” w lesie sosnowym z widokiem na jezioro. Domek pomieścił Marysię, Wandę, Halinę i Marka oraz cztery rowery. Energia elektryczna w domku była.

Wieczorem rozpalono ognisko, częstowano kiełbaskami na gorąco i bawiono się do późna

 

W sobotę o 9.00 (nie ma zmiłuj !!) start na zwiedzanie. W słonecznej pogodzie wyruszyło około stu rowerzystów, w tym jeden spalinowy tandem.

Wieś Przybyszów była graniczną między Rzeczpospolitą a Saksonią, po rozbiorach między Polską a Niemcami. Do dziś zachował się trójkolorowy szlaban. Sołtys pokazał zabytkowy dwór, gdzie obecnie mieszka pan Patecki, rzeźbiarz, twórca największej figury p. Jezusa w Świebodzinie.

W lesie, na piaskach koło Lginia w kilka osób np. z Waldkiem z Głogowa i innymi pojechaliśmy na asfalt, na Nową Wieś i mieliśmy czas na odpoczynek we Wschowie koło klasztoru franciszkanów.

 

Wschowa

Miasto powstało przy ważnym szlaki handlowym biegnącym z Poznania do Głogowa i już w XIV wieku rozwinęło się w znaczny ośrodek. W roku 1343 Kazimierz Wielki przyłączył miasto będące wcześniej we władaniu książąt śląskich do Polski. W roku 1364 odbył się tu ślub króla z księżniczką żagańską Jadwigą. Z racji położenia przy trakcie z Wielkopolski na Łużyce, często przybywali tu sascy królowie (August II Mocny i August III), którzy zwoływali także we Wschowie posiedzenia senatu.

 

Po roku 1404 powstała we Wschowie mennica Andrzeja Tynfa (od jego nazwiska bite tu monety nazywano „tynfami”), której kiepskiej jakości produkty uwiecznione zostały w powiedzeniu, iż „dobry żart tynfa wart”

W okresie przedrozbiorowym miasto było jednym z głównych ośrodków zachodniej części Rzeczpospolitej.

W wyniku II rozbioru w styczniu 1793 r. Wschowa znalazła się w granicach Prus. Odzyskanie przez Polskę niepodległości w 1918 r. nie zmieniło sytuacji miasta, które pozostawiono w granicach Niemiec do końca II wojny światowej. Obecnie Wschowa jest miastem powiatowym z 15 tys. mieszkańców.

Przy ul Spokojnej znajduje się spory kompleks cmentarzy – wśród nich powstały w toku 1606 Staromiejski Cmentarz Ewangelicki, jedno z największych lapidariów w Polsce.

 

Już pod koniec XVI wieku Wschowa stała się silnym ośrodkiem protestantyzmu. W 1662 roku przyszedł tu na świat Samuel Fryderyk Lauterbach, późniejszy bakałarz w tutejszym gimnazjum i pastor miejscowej gminy ewangelickiej. W 1727 r. uhonorowano go tytułem seniora generalnego Kościoła ewangelicko - augsburskiego.

Layterbach zasłynął jako historyk i kronikarz pogranicza śląsko-wielkopolskiego, zafascynowany polskimi tradycjami t o l e r a n c j i.

Autor takich prac jak: „Fraustadtisches Zion” (Wschowski Syjon), „Kleine Fraustadtische Pest-Chronica” (Mała wschowska kronika zarazy) oraz „Polnische Chronike” (Kronika Polska), którą to książkę zakończył zdaniem: „Niech się Polsce dobrze wiedzie”. Opracowane w niej dzieje Polski obejmują czasy legendarnego Lecha do okresu panowania Augusta II Mocnego.

Lauterbach zmarł w r. 1728, a jego epitafium można podziwiać we wschowskim lapidarium.

Inskrypcja jemu poświęcona wzbogacona jest emblematem z wizerunkiem pielgrzyma wędrującego przez życie.

PS. Wschowa położona jest na 203 km Drogi św. Jakuba: Gniezno – Zgorzelec – Praga; szlak biały.

Przy ul. Klasztornej usytuowany jest zespół klasztorny braci mniejszych franciszkanów. Wybudowany przez bernardynów w roku 1457, istniał do sekularyzacji w roku 1828. We wnętrzu interesujące późnobarokowe i rokokowe wyposażenie oraz polichromia na sklepieniu prezbiterium i freski na ścianach bocznych.

Przy Bramie Polskiej jest późnobarokowy kościół poewangelicki, który został wybudowany po połączeniu dwóch kamieniczek na początku XVII wieku.

W centrum Wschowy zachował się duży zespól zabytkowych budynków mieszkalnych.

Ratusz (obecnie Urząd Miasta i Gminy) wybudowany był już w 1435 r.

Najstarszym zabytkiem miasta jest kościół pw. św. Stanisława i Wniebowzięcia NMP. Pierwotnie drewniany, z początkiem XIII stulecia zyskał nowa, murowaną bryłę. Po czterdziestu latach dobudowana została 68 metrowej wysokości wieża. Natomiast po pożarze w roku 1685, świątynia została odbudowana pod kierunkiem Pompeo Ferrari'ego.

 

W bocznym ołtarzu Matki Boskiej Ostrobramskiej znajdujemy barokowy ołtarz św. Rocha.

Ten pochodzący z początku XVIII wieku wizerunek przedstawia świętego w stroju pielgrzyma, wskazującego prawą ręką na rany na udzie prawej nogi. Obok św. Rocha stoi pies, trzymający w pysku chleb. Św. Roch urodził się około roku 1295 w Montpellier w południowej Francji. Po śmierci rodziców rozdał majątek ubogim i wybrał się jako pielgrzym do Rzymu. Po drodze jednak napotkał szerzącą się zarazie dżumy. Nie troszcząc się o własne bezpieczeństwo, opiekował się zarażonymi i niósł im pomoc w każdej sytuacji. Podobnie postępował, gdy po kilku latach wędrówki dotarł do Wiecznego Miasta. Również tam służył ubogim i chorym. Zyskawszy swą postawą opinie świętego, udał się w drogę powrotna do Francji. W Piazenza sam zapadł na dżumę. By nie zarażać innych, schronił się w pobliskim lesie; gdzie dzięki psu, który przyniósł mu chleb oraz cudownemu źródełku, doszedł do zdrowia. W Lombardii jednak został wtrącony do więzienia, jako domniemany szpieg. Tam zmarł 16 sierpnia 1327 r. w zapomnieniu i opuszczeniu. Według podań, na ścianie celi więziennej odkryto napis: „Panie, jeśli mam o co prosić, to spraw łaskawie, aby dla zasług najukochańszego Syna Twego został uleczony każdy, kto mnie w zaraźliwej chorobie wezwie o pomoc”.

Św. Roch jest patronek podróżujących, lekarzy, więźniów i opuszczonych, strzeże od zaraźliwych chorób i w sposób szczególny opiekuje się zwierzętami domowymi.

Jego atrybutami w ikonografii są: anioł, pies trzymający w pysku chleb oraz torba pielgrzyma.

Informacja z przewodnika „Droga św. Jakuba cz. Polska z 2006 r. str. 67.

Ok. 13.00 dwie przewodniczki prezentowały całej grupie barokowe zabytki. Owszem były interesujące np. epitafia opisane w języku polskim, ale rzeźba nagrobna, na dawnym cmentarzu ewangelickim to majstersztyk. Nagrobki opowiadały całe cv w plastycznych obrazkach, a to życie jest wędrówką pielgrzyma, a to dziewczyna żyła jak perła, innemu wykonano sekcję zwłok przedstawiając tę scenę w medalionie epitafium. Kamienny aniołek puszczał mydlane bańki (z piaskowca), na znak ulotności życia.

Można godzinami oglądać odnowione dzieła, ale czas gonił na grochówkę, a potem grupkami rowerzyści pojechali własnym tempem.

Na campingu kolega Tomek z Klubu Rowerowego częstował kwiatem akacji smażonym w cieście naleśnikowym. Delicje ! Ognisko było standardowo nad jeziorem i nawet nie było komarów.

 

Nazajutrz tj. w niedzielę, ok. 9.00 gdy większość jeszcze spała, Marysia i Halina korzystając z wiaterku w plecy śmignęły na Siedlisko nad Odrą, do Nowej Soli.

- Na drodze więcej rowerów jak samochodów – powiedziała Marysia.

11.20 Nowa Sól, port nad Odra, przystanek na kawę: 36 km, 16,1 km/godz. średnia prędkość, 2' 15 '' na kołach. W południe wyjazd na Szprotawę. Marysia dobrze znała teren, jakość nawierzchni, i praktyczną topografię, więc jechałyśmy cały dzień z góry.

Miałyśmy nawet czas na obiad w barze „Zbyszko” razem z uczestnikami pierwszej komunii świętej.

Przed Szprotawą pojechałyśmy krajową dwunastką kawałeczek aby zawinąć prosto do Małomic.

Szynobus przyjechał punktualnie.

Dzisiaj przecięte rzeki: Odra, Bóbr, Kwisa, Skora i Kaczawa.

19.00 Legnica;

PS. Koszulki zlotowe w bordowym kolorze z czytelną żaglówką podobały się wszystkim.

Fotorelacja od Lubuszan 73

Tekst i zdjęcia: Halina Bierwiaczonek