Luboradz i Mściwojów nad Wierzbiakiem

25 września 2011 niedziela

Dzień trwał 12 godz. i 5 minut.

Gdy trzcina zaczyna płowieć,
a żołądź większy w dąbrowie,
znak, że lata złote nogi
już się szykują do drogi.

Lato, jakże cię ubłagać?
prośbą jaką, łkaniem jakim?
Tak ci pilno pójść i zabrać
w walizce zieleń i ptaki?

Ptaków tyle, Zieleni tyle.
Lato, zaczekaj chwilę.

K I Gałczyński

Osoby wycieczki rowerowej:  Halina, Dana w Mściwojowie i Ania.

Trasa identyczna jak w zaproszeniu.

Na zbiórce o 10.00 na Legnickich Piekarach kilkoro rowerzystów zwróciło uwagę na rozwinięty banner klubowy na rowerze: w tym jeden znajomy z Bartoszowa i dwoje niegdysiejszych uczestników wycieczki na Ukrainę.  Od rana piękna słoneczna pogoda  i lazurowe niebo. Kol. Ania oceniła, że temperatura 23,8 stopnia C jest optymalną dla Europejczyków. Pojechałyśmy przez całą podlegnicką wieś Bartoszów na Strefę Ekonomiczną i dalej w kierunku Legnickiego Pola (w tym roku minęła 770 rocznica sławetnej bitwy Tatarskiej). Na początku wsi Gniewomierz zakręciłyśmy w żółty szlak Dookoła Legnicy na wertepianę, aby po przecięciu drogi A4 dotelepać się do asfaltu w Raczkowej. Dyskomfort łagodził cudny widok na rzeczone pobenedyktyńskie opactwo w Legnickim Polu.

Na polach trudno rozpoznać czy to jesień czy może wiosna. Zabrakło jeno skowronków. Poza tym pola zieleniły się rządkami ozimin. Za Lubieniem zbierano maszyną buraki cukrowe. Najbliższa cukrownia to Pszenno pod Świdnicą. Dalej sprzątano z pól cebulę.

13.30 Luboradz; 26 km

Pałac ktoś kupił i zabezpieczył dachem. W pałacu przez długi czas zalegał MANUSKRYPT  KOPERNIKA.

Zawitałyśmy także do Agroturystyki "Biały Dom"  w Luboradzu. Onegdaj był tu browar pałacowy. Dziś agroturystykę od piwnicy po dach pokazał młody gospodarz. Ładne miejsce, ma tylko 10 miejsc noclegowych i mieści się nad Wierzbiakiem.

Wierzbiak - rzeka długości 46 km. Jest prawym dopływem Kaczawy, do której uchodzi ok. 8 km poniżej Legnicy. Źródła rzeki znajdują się w okolicach wsi Goczałków ok. 4 km na północ od Strzegomia, na Wzgórzach Strzegomskich stanowiących północny kraniec Pogórza Sudeckiego. Spływ Wierzbiakiem jest dostępny dla początkujących kajakarzy. Na szlaku nie ma lasów, jedynie łąki i pola uprawne, mało jest osiedli położonych bezpośrednio przy rzece. Spływ należy zacząć w Wądrożu Wielkim. Źródło informacji "Szlaki wodne Śląska" N. Bondyr 1983 str. 127.

Kompleks zamkowo - pałacowy w Luboradzu. Wieś wzmiankowana po raz pierwszy w 1305 r. była własnością Hansa Bock, a po 1600 roku starosty Księstwa Świdnicko-Jaworskiego Ludwiga Hansa hr. von Sterhemberg, od którego ok. roku 1654 majątek nabył baron Otto von Nostitz. Jego potomkowie trzymali dobra do roku 1890. Pierwotnie w Luboradzu istniał dwór obronny wzniesiony w 16 wieku. W latach 1681-86 został gruntownie przebudowany na pałac barokowy. W pałacu znajduje się sala balowa z galerią antenatów, sala jadalna i biblioteka z początku XVIII wieku. W latach 1681-82 została zbudowana przez Antonia Domenica Rossiego kaplica pałacowa, jedna z pierwszych na Śląsku kaplic na planie elipsy, w której znajdowały się 4 obrazy Michaela Willmanna przedstawiające sceny pasyjne.

14.15 Mściwojów; 28 km

Odwiedziłyśmy stary pałac w Mściwojowie. Kaplica na wodzie dawniej słynęła cudownymi właściwościami. Ze starego pałacu pozostały tylko ruiny dawnej winiarni, wszak na Winnej Gorze uprawiano winorośla. Pozostał też stary, ciekawy park, położony na stoku zbocza.

Podjechałyśmy jeszcze parę kilometrów na Niedzaszów aby odwiedzić zbiornik retencyjny na Wierzbiaku w Mściwojowie. Długość zapory 317 m, zbudowany w latach 1996-2000, powierzchnia 35 ha (w czasie powodzi 57 ha), maksymalna głębokość 5-6 m, pojemność 1,5 mln m sześciennych. Nad zaporą widnieją resztki Winnej Góry, która miała 207 m n.p.m. zanim wybrano z niej ziemię na budowę zapory. Zrobił się amfiteatr, w którym można grać w piłkę. Na tamie spotkałyśmy Kol. Danę z Piotrowic. Przez chwilę rajcowałyśmy, ale  wobec braku sklepu wracałyśmy do domu.

Wszędzie oplatało nas babie lato. W Snowidzy przecięłyśmy nieczynne tory kolejowe do byłej cukrowni. W Baryczy podziwiałyśmy piętrową stodołę i mostek łączący naturalną skarpę z piętrem stodoły. Winda bez windy. Przy drodze obrodziły jabłonie i grusze. Z górki szybko telepałyśmy się na polnych drogach. Koło autostrady A4 zakwitły poplonowe rzepaki. Na odpoczynek zajechałyśmy do Gniewomierza na łowisko komercyjne.

16.50 Gniewomierz;  50 kilometrów. Piwa można napić się na wodzie i to blisko Legnicy.

We wrześniu wcześnie zapada zmierzch. więc niebawem pojechałyśmy do domu. Na byłym lotnisku masowo zakwitły topinambury. Kol. Ania zauważyła, że tak blisko miasta były ślady buchtowania dzików. Cóż, kłącza topinamburów (czyli ziemniaki o smaku selarów) smakują nie tylko ludziom. Jeszcze wieczorem było cieplutko 19 stopni C.

18.40 Legnica Piekary; 66 km.

To wszystko co mam na ten temat do powiedzenia - Forrest Gump.

Tekst i zdjęcia: Halina Bierwiaczonek