III Wakacyjny Rajd Rowerowy  "Szlakiem Joannitów"

Grobniki - Głubczyce - Solec

8 lipca 2011 piątek - 10 lipca 2011 niedziela

Organizatorzy:

Opolski Klub Turystyki Rowerowej "Rajder"

Stowarzyszenie Odnowy Wsi Solec

Klub Turystyki Rowerowej przy O/ PTTK Prudnik

 

Uczestnicy: Klub Turystyki Rowerowej EkoRama przy PTTK O/Huta Miedzi "Legnica"; Dana i Halina.

Trasa:

Legnica - Opole; koleją PR

08 lipca 2011 piątek

Opole - Przewory - Krapkowice - Kórnica - Głogówek; 55 km

09 lipca 2011 sobota

Głogówek - Lisięcice - Głubczyce - Tarnkowa - Sławoszów - Pomorzowiczki - Osoblaha (Cz) - Rylkowa (Cz) - Dytmarów - Olbrachcice - Solec - Gostomia - Żabnik - Mokra - Łącznik; 67 km

10 lipca 2011 niedziela

Łącznik - Moszna - Łącznik - Chrzelice - Prószków - Złotniki - Górki - Winów - Opole; 46 km

Opole - Wrocław - Legnica kolejami PR.

=========

Razem 168 km

Bilet kolejowy do Opola (relacja Węgliniec - Przemyśl) w promocji "Raz + raz" z rowerem kosztuje 26 zł. Pociąg był dość wysoki, ale wtarabaniłyśmy się do wagonu dla podróżnych z większym bagażem i przez dwie godziny jazdy rajcowałyśmy się z innymi rowerzystami. Pogoda zachęcała do zwiedzenia Opola zwłaszcza, że Rajd zaczynał się w Głogówku dopiero wieczorem.

11.30 Opole

W Opolu po pierwsze widziałyśmy pomnik "Brońmy Swego Opolskiego" z 2000 roku. Po drugie z Rynku podeszłyśmy do kościoła franciszkanów aby odwiedzić kaplicę grobową książąt piastowskich. Po trzecie, trzeba zobaczyć pozostałość po Zamku Piastowskim czyli basztę oraz wyremontowany amfiteatr Polskiej Piosenki. Idąc do czwartej destynacji czyli do Ogrodu Marzen przy Uniwersytecie ok. 12.10 rozpętała sie burza. Zbiegłyśmy do cukierenki pod parasole. Siedziałyśmy całkiem spokojnie ok. 1 godziny jedząc śniadanie z obiadem za jednym przysiadem, poczym podeszłyśmy do spiżowych figur pani śp. Agnieszki Osieckiej, panów Starszych Dwóch, M. Grechuty i Cz. Niemena aby zrobić słoneczne zdjęcia. Piąta atrakcja Opola to secesyjna wielofigurowa rzeźba-fontanna, zwana "Opolską Cererą". Postawiono ją w 1907 r. na miejscu dawnej studni. Na konsoli wznosi się grecka bogini urodzajów i płodności Ceres, natomiast mitologiczne postacie wokół fontanny mają symbolizować opolskie rolnictwo (Prozerpina), flisactwo i żeglugę odrzańską (Neptun) oraz skalników i wapienników (Herkules). Fontanna jest dziełem wybitnego rzeźbiarza ze Szczecina - Edmunda Gomanskyego. (Informacja z miejscowego billboardu).

Uwagę przyciągał wielki pylon mostowy. Podeszłyśmy aby go zobaczyć i trafiłyśmy przy okazji na odpowiednią dla nas drogę nr 423 na Kędzierzyn-Koźle przez Krapkowice.

13.30 wyjazd z centrum Opola z wiaterkiem w plecy. 14.30 (jeszcze Opole) deszcz przetrzymał nas w przydrożnym barze pod parasolami całe dziesięć minut.

14.50 rogatka Opola; 20 km, Temperatura 31,2 stopnia Celsjusza. Na drogowskazach zaczęły pokazywać się dwujęzyczne nazwy miejscowości np. Przewory - Przewor, Malnia - Malnie. Dojechałyśmy do autostrady A4. Po jednej stronie drogi był Gogolin, po drugiej Krapkowice.

15.30 Krapkowice; 35 km (30,4 stopnia Celsjusza). Na moście przez Odrę widać było ujście rzeki Osobłogi. W Krapkowickim Rynku nie ma Ratusza, jest fontanna i mnóstwo rabat kwiatowych. Koło kościoła podziwiałyśmy tulipanowca. Zachował się fragment murów obronnych z wieżą. Przy renesansowej wieży widziałyśmy pomnik w formie obelisku "Ofiarom wojen i przemocy".

Aby wyjechać z miasta trzeba  było kawałeczek pojechać krajową drogą, a potem już wojewódzką na Głogówek. Wiaterek z tylnego zrobił się boczny i było legutko pod górkę. We wsi Ściborowice obfotografowałam kaplicę-pomnik z I i II wojny światowej. We wsi Kórnica pokazały się Jeseniki. Na polach pachniało żniwami .

18.00 Głogówek; 52 km. (25,2 stopnia C). Miasto renesansowe jak w Czechach.

Pokój w PTSM-ie dostałyśmy pięcioosobowy z piętrowym łóżkiem bez pościeli. Rowery zaparkowało się bezpośrednio w świetlicy. Wieczorem  w świetlicy odbyło się otwarcie Rajdu. Komandor  Kol. Marek z "Rajdera" powitał rowerzystów z "Wiercipięty" Jastrzębie Zdrój, z Krapkowickich Rowerków, Beskidzkiego Towarzystwa Cyklistów Bielsko-Biała, z Cateny Bytom, z KTR PTTK Prudnnika, z Wrocławia, Legnicy i innych ogółem nieco ponad 30 osób.

 

9 lipca 2011 sobota Łącznik

W Głogówku pobudka była ok. 7.00 dzięki świergotowi ptasiemu.. Koleżanki doniosły, że w PTSM-ie jest zerowy zasięg telefoniczny. Podczas śniadania naszykowało się kilka kanapek jako szturmżarcie na wycieczkę. Od 8.30 całą grupką pieszo zwiedzaliśmy Głogówek. Upał panował od rana. Najpierw rzuciliśmy okiem na zamek. Widzieliśmy Kaplicę Grobu Pańskiego (Identyczna jak w Pradze na Petrzinie, w Krzeszowie, Lubiążu ....). Zwiedziliśmy klasztor franciszkanów i Sanktuarium Matki  Bożej z  Domkiem Loretańskim. Ewenement - Domek został obudowany i przesklepiony kaplicą.

Kol. Marek poprowadził nas przez Rynek. Pod renesansowym Ratuszem stoi fontanna w postaci obelisku, onegdaj w tym miejscu stał pręgierz. Poszliśmy do kościoła św. Bartłomieja gdzie jest barokowa loża kolatorska..

10.00 wyjazd na południe. Teren lekko pofałdowany. "Leciałam" 22-23 km/h i ciągle robiłam ogony, natomiast Bielszczanie mówili, że przyjechali na Opolszczyznę żeby  pojeździć po płaskim i finiszowali. Trasa była widokowa. W Lisięcicach zwiedzaliśmy kościół po joannitach.

12.00 Głubczyce; 23 km

Polskie Radio Opole zaprosiło Komandora na krótki wywiad. Dziennikarz poprosił wszystkich o familifoto pod Ratuszem. Potem weszliśmy na wieżę ratuszową w Głubczycach. Śliczne miasto. Przewodnik powiedział, że Rynek jako jedyny w Polsce jest założony na wycinku koła. Potem zwiedzaliśmy neogotycki kościół Narodzenia NMP. Architektura urzekająca pięknem gotyku. Przewodnik zwrócił uwagę na ślady w murze po krzesaniu ognia do zapalania świec. Była też przerwa na obiad i zakupy napojów oraz kiełbasy na grilla i wreszcie ok. 16.30 wyjechaliśmy cudną aleja lipową na Czechy do Osoblahy.

17.08 granica w Osoblasze. Namesti, zakup piwa i wyjazd z Osoblahy na Krzyżkowice. Teren górzysty, ale jakże piękny.

17.50 granica w Krzyżkowicach, czyli przez Czechy przeleciało się jakieś 4-5 km. Za Słokowem zaś pokazały się dwujęzyczne nazwy np. Olbrachcice - Olbersdorf. W Olbrachcicach oglądaliśmy kaplicę loretańską z tufu wulkanicznego z 1938 r.

19.00 Solec; 55 km Spotkanie z bratem Józefem joannitą, który powiedział, że zakon joannitów powstał jeszcze przed I krucjatą - jego prapoczątkiem był szpital św. Jana Chrzciciela założony przez mieszczan z włoskiego państewka Amalfi. Przy szpitalu szybko powstało nieformalne bractwo zakonne pod wodzą legendarnego Gerarda. Istniejące przy nim bractwo przekształciło się pod wodzą Rajmunda de Puy w zakon rycerski, który w 1113 r. został oficjalnie uznany przez papieża Paschaliasa II. Na ziemie polskie joannici zostali sprowadzeni przez księcia Henryka Sandomierskiego, który przed 1166 r. nadał im Zagość z kilkoma wsiami. W 1187 otrzymali kościół św. Michała Archanioła w Poznaniu, przemianowany na kościół św. Jana Jerozolimskiego (Jana Chrzciciela), a wkrótce potem kościoły w Tyńcu, Bardzie i Strzegomiu na Śląsku, gdzie powstały tzw. Komandorie joannitów. W XIII wieku i później powstały dalsze komandorie, m.in. na Pomorzu i Ziemi Lubuskiej. Największy rozwój zakonu miał miejsce na Śląsku, gdzie joannici, popierani przez biskupa wrocławskiego Zyrosława II, założyli w 80 latach XII w. komandorie w Tyńcu nad Ślężą, Strzegomiu, Piławie, Bardzie oraz w należących do Czech - Kłodzku i Grobnikach k. Głubczyc. Rozwój joannitów zahamowany został w latach 1225-50 z powodu strat personalnych poniesionych w bitwie pod Legnicą, gdzie zginęli prawie wszyscy bracia. Dopiero od 2. połowy XIII wieku zaczęto fundować nowe komandorie; w Lwówku Śl. i Złotoryi, Solcu, Wrocławiu, Brzegu, Cieplicach, Oleśnicy Małej, Dzierżoniowie i Koźlu. Komandorie przestały istnieć w Prusach w 1810 r. przez akt sekularyzacji dóbr zakonnych. Związek Polskich Kawalerów Maltańskich powstał w 1927 r. Po II wojnie światowej Związek odrodził się na emigracji, a  w 1992 został reaktywowany w Polsce.

20.20 Łącznik PTSM; 67 km (26 stopni C). Pokoje dostaliśmy na parterze dwa dla całej grupy. Rowery wprowadziliśmy do stołówki. Jedni kąpali się, inni kleili dętki. Komandor wyniósł grilla na taras, którego rozpaliłyśmy i fajnie siedziało się, bo zupełnie nie było komarów.

 

10 lipca 2011 niedziela

W nocy dudniła burza w Łączniku. Ok. 8.00 jeszcze lał deszcz. Organizatorzy w świetlicy szykowali dyplomy. Ok. 9.00 kiedy przestało padać rozpoczęły się konkursy; np. rzut dętką na palik. W kilka osób  ( w tym Koledzy z Wrocławia i z Krapkowic) pojechaliśmy do Mosznej.

Ok. 9.30 wyszło słońce, przejechaliśmy przez Debinę - Dambine i już Moszna - Moschen; 6 km. Kolega Staszek z Krapkowic oglądał pałac wiele razy, więc doradził aby nie zawijać prosto do bramy, lecz objechać ścieżką rowerową cały 250 - hektarowy park żeby zobaczyć lipowy gościniec z fosami po obu stronach. Warto było objechać park błotnistą dróżką, bo widzieliśmy mauzoleum jaśnie państwa Thiele -Winckler. Uchował się też piedestał po pomniku protoplasty rodu.

10.00 Pałac Moszna. Cieszyliśmy się architekturą. Przewodniki opiewają bogactwo fundatora, tymczasem p. R. Łuczyński w "Tropami śląskiego dziedzictwa" na str 91-94 pisze, że np Hochbergowie mieli ponad 50 tys. ha, potem było wielu innych np. Schaffgotschowie ponad 30 tys. ha, a Framz Hubert hr von Thiele-Winckler miał mniej niż 20 tys. ha, na równi z Hatzfeldami ze Żmigrodu, Carolath - Beuthen z Siedliska nad Odrą, z królem  saskim Fryderykiem Augustem III ze Szczodrego, Maltzanem z Milicza itd. Prawie wszystkie rodziny arystokratyczne szczyciły się starodawnym pochodzeniem, a ślady ich przodków giną niejednokrotnie w pomroce dziejów. Były jednak wyjątki, jak np. Thiele - Winckler z Mosznej, będący nieco "szemranego" pochodzenia, bowiem twórca potęgi rodu zaczynał jako zwykły górnik.

Zamek w Mosznej to zadziwiające dzieło nieznanego architekta. Niektórzy nazywają go kaprysem pijanego cukiernika (J. Lamparska "Tajemnice, zamki, podziemia" str. 324) inni polskim Disnaylandem lub po prostu kiczem. Nie zmienia to jednak faktu, że to jedna z najpiękniejszych budowli Ziemi Opolskiej. Swój rozkwit Moszna zawdzięcza fortunie Thiele - Winckler z Miechowic (dzielnica Bytomia), pruskich potentatów przemysłowych, którzy kupili te posiadłość w 1866 r. Przed wiekami we wsi mieszkali prawdopodobnie templariusze. Dzisiejszy wygląd zamek zyskał po pożarze w 1896 r. Każde skrzydło jest w innym stylu. Najstarsza środkowa część - w barokowym. Wschodnia nawiązuje do renesansu, - a zachodnia, najbardziej reprezentacyjna - do stylu gotyckiego. W zamku jest 365 pomieszczeń (ile dni w roku) a wież i wieżyczek 99, bo tyle wiosek miał Thiele - Winckler. Gdyby miał ich sto, jego obowiązkiem byłoby utrzymywanie garnizonu wojska. Franz wolał wydawać pieniądze na zaspokojenie swoich ambicji. Hrabia robił wszystko aby ściągnąć do Mosznej cesarza. Upiększał, budował, w parku stworzył sieć kanałów z gondolami. Kazał poprowadzić linię kolejową łączącą Mosznę z resztą świata. Król pruski Wilhelm II przyjechał na polowanie jesienią 1912 r.; w Mosznej upolowano 2839 szt. zwierzyny.

Ok. 11.00 wyjechaliśmy w czwórkę z Mosznej na Łącznik. Po drodze spotkaliśmy znajomych rowerzystów. Na drodze 414 gdy jeszcze widać było wieże i wieżyczki pałacu Kol Andrzej odjechał do Wiązowa. Pozostała trójka tj. Dana, Halina i Irek pojechała przez Bory Niemodlińskie. Do lasy mieliśmy wiaterek z przodu, ale bory go spacyfikowały. Droga wiodła pod górkę. Mimo niezłej nawierzchni Haliny tylne koło zarzucało na boki. Dana zauważyła jakąś boczną bulę w oponie.

12.30 Prószków; 32  km.

W upale zwiedzaliśmy zamek; obronny czteroskrzydłowy, renesansowy z XVI w., przebudowany w XVII w na barokowy. Był siedziba rodu Prószkowskich.

13.20 Złotniki. Koło Haliny strzeliło. Dwadzieścia minut zajęła wymiana dętki, ale balon z boku i dziura w oponie źle rokowały. Do Opola zostało 10 km. Zostało jechać powolutku i nie jeździć po wertepach. Na nowym dachu dał sie zauważyć napis z dachówek "Gott mit uns".

14.25 Opole; 46 km. Tuż koło dworca koło znowu wystrzeliło, ale zdążyliśmy na pociąg na 14.55 zgodnie z planem.

Po 16.00 sprawna przesiadka we Wrocławiu i pożegnanie z Irkiem, który pomagał przy awarii roweru.

17.10 Legnica.

18.00 Koniec wycieczki.

Tekst i zdjęcia Halina Bierwiaczonek

Suplement:

1.Relacja z Bielska-Białej o joannitach

2.KTR Wiercipięta Jastrzębie Zdrój. Foto-Kronika. Rok 2011 - Głogówek III Wakacyjny Rajd Rowerowy "Szlakiem Joannitów".