Park Otoczaków na Łużycach

Jedyny w Europie

4 czerwca 2011 sobota

Halina, Staszek i Ania.

W Legnicy upał od samego rana.

Halina i Staszek zapakowali swoje rowery do citroena, pojechali zatankować i po Anię, a dalej (ok. 8.30) prosto na autostradę A4 w kierunku na Forst.

9.40 Buczyny. Skansen Łużycki. Haltpunkt na śniadanie. Około pół godziny zajęło oglądanie królików luzem i zbiorów staroci.

10.40 Łęknica. Parking przy tankstelle; 130 km. Parę minut zajęło rozpakowanie bajków i przygotowanie bagaży podręcznych, napojów i mapek. 11.00 przecięliśmy Nysę Łużycką i wjechaliśmy w jakąś drogę ze strzałką "jednokierunkowa". Samochody często na nas trąbiły; w końcu udało się wjechać w cudną, szeroką, asfaltową drogę rowerową. Później okazało się, że droga jest naprawdę jednokierunkowa, a tylko miejscowi mogą jechać "pod prąd" do własnych domów. Za miasteczkiem Staszek wyszukał na mapie krótszą, prostą dróżkę na skróty pod wieżą widokową. Wieża na mapie robiła dobre wrażenie, bo stała na jakiejś górce.

12.00 Wieża; 15 km. Wstęp okazał sie wolny. Rowerów nawet nie przypinaliśmy, bo pełno innych stało samopas. Wbiegliśmy po wygodnych schodach na sam czubek, a tam widok przerażająco-księżycowy. Czarne wyrobisko po węglu brunatnym. Na skrajach pracowały zwałowarki i taśmociągi; w głębi dominowały chłodnie kominowe elektrowni węglowej.

- Tak będzie wyglądało gdy koło Legnicy zaczną kopać węgiel brunatny - stwierdziła Ania.

Pod wieżą Staszek wypatrzył ładną dróżkę asfaltową w kierunku Ogrodu Skalnego. Sympatyczny Radweg ciągnął się przez wiele kilometrów. Po jednej stronie mieliśmy las, po drugiej kopalnię. Ruch był niewielki, ot, kilka rowerów, kilku piechurów. Mijaliśmy specjalne wiaty widokowe pokazujące systematyczną rekultywację szkód górniczych. Nigdzie nie było informacji, że droga wiedzie w odpowiednim kierunku. Wreszcie pokazała się wieża kościelna z hełmem przypominającym pruskiego żołnierza.

13.30 Park; 28 km. Wstęp 4 €. Upał i brak cienia.

"Pareczek" ma bagatela 20 ha; został założony w latach 2000 - 2003 w wyniku wybierania kamoli z pokładów węgla brunatnego, a te wiadomo - przywędrowały z lodowcem ze Skandynawii. Niektóre okazy mają po 40 ton. Użyto 6000 głazów. Kamienie obsadzono wrzosami, trawami, janowcami, tymiankami, goździkami, krokusami, floksami, jukkami i sukulentami. Na jednym ze zboczy, z różnorodnych kamieni, ułożono mapę Skandynawii, na którą wykorzystano około 90 znalezisk i położono je tam, skąd pochodzą np. z Bornholmu, z Helsinek, Tallina itp.

Celowo zaprojektowano strome zbocza, szczyty górskie i skaliste wąwozy. Nasadzenie roślin jest takie, żeby głazy dominowały w krajobrazie. Szczególnie ważnym punktem jest obszar szczytowy, z którego można podziwiać cały park Przechodząc na południe, otwiera się widok na Góry Łużyckie. W dwóch głównych dolinach ciągną się strumienie z kaskadami i małymi wodospadami. W centrum ogrodu utworzony jest staw o powierzchni ok. 40 arów z mostkiem i roślinami błotnymi. Oprócz roślin wodnych w tym obszarze dominują różaneczniki i drzewa. W południowej i wschodniej części parku trawniki tworzą ogrody o niskim charakterze. W północnej i zachodniej części jest kolejny 1,5-hektarowy ogród z niespodzianką parków kamiennych Jest on doskonałym przejściem do naturalnego otoczenia. Na skalistym wzgórzu zlokalizowano ogród wrzosowy, który kwitnie od jesieni do wiosny. Wrzosowisko na żwirze i kamieniach otoczone jest krzewami dzikiej róży. Ogród z trawami, ograniczony doliną wydmową prowadzi do nieskończonej ilości odmian roślin, których nazwać nie sposób.

-Trawka jak puchadełko, mówi "Przyjmę twą d.. z rozkoszą" i jakbym na jeża usiadła - powiedziała Ania - pensetą ości z tyłka wyciągałam.

15.30 wyjazd na kołach główną drogą, najpierw betonówką. potem asfaltem, w końcu ścieżką rowerową do samego mostu na Nysie Łużyckiej w Łęknicy.

17.30 Łęknica; 52 km Zrobiliśmy popas z plecaków, które były w samochodzie i nasz Driver Staszek o 18.10 zabrał nas i rowery na autostradę do Legnicy.

20.00 Legnica.

Tekst i zdjęcia Halina Bierwiaczonek