Majówka w Krzeszowie

Głazy Krasnoludków i Miroszovskie Steny w Czechach

sobota 30 kwietnia 2011 - wtorek 3 maja 2011

Trasa:

1) 30 kwietnia 2011 sobota

         8.00 Legnica - Warmątowice Sienkiewiczowskie - Jawor - Zębowice - Roztoka - Sady - Bogaczowice - Witków Śląski - Czarny Bór - Grzędy - Krzeszów 18.30; 85 km.

2) 1 maja 2011 niedziela

        10.00 Krzeszów - Betlejem - Kalwaria - Gorzeszów (Diabelska Maczuga) - rezerwat przyrody Głazy Krasnoludków - Krzeszów 18.30; 33 km

3) 2 maja 2011 poniedziałek

        9.20 Krzeszów - Chełmsko Śląskie - Przełęcz Chełmska (przejście graniczne) - Libna -  Zdonov - Bukowa Góra (638 m n.p.m.) - Teplice n. Met. - Mezimesti

        (przejście graniczne)- Mieroszów - Różana - Kochanów (Stół Sędziowski) - Grzędy - Krzeszów 18.50; 61 km

4) 3 maja 2011 wtorek Święto państwowe i kościelne - Intensywny opad śniegu.

        19.45 Krzeszów - Przybków (samochodem) 21.00

        21.00 Przybków - Legnica Piekary 22.00; 9 km.

=============

Razem: 188 km na kołach.

 

Osoby:

Marysia ze Szprotawy, Wanda z Krosna Odrzańskiego, Ania i Mietek z Nowego Kościoła, Halina z Książa Śląskiego, Dana z Piotrowic k. Jawora i Halina prezes EkoRamy, kierownik wycieczki.

Wstęp

    Gazeta Piastowska z 28 kwietnia 2011 napisała: "JP II świętym". 1 maja w Niedzielę Miłosierdzia Bożego Jan Paweł II zostanie beatyfikowany na świętego. Proces beatyfikacyjny rozpoczął się zaraz po śmierci papieża Polaka. Wszystko za sprawą Benedykta XVI, który uchylił regułę upływu 5. lat od chwili śmierci do wyniesienia na ołtarze. Cudem, który rozpatrywano podczas postępowania był szczególnie trudny, gdyż niewytłumaczalny z racjonalnego i medycznego punktu widzenia, przypadek ozdrowienia francuskiej zakonnicy Marie Simon-Pierre. Objawy Parkinsona, jakie posiadała całkowicie ustąpiły na skutek modlitwy do Jana Pawła II dwa miesiące po jego śmierci. Kongregacja zaaprobowała dokumentację dotyczącą cudu.

    Gazeta Legnicka z 28 kwietnia 211 roku napisała: "Będą świętować w Watykanie i Krzeszowie". Ponad 500 legniczan wybiera się 1 maja do Watykanu na mszę beatyfikacyjną Jana Pawła II. Tego samego dnia 2000 wiernych świętować będzie w Krzeszowie. Dla nich kuria przygotowuje uroczystości w Krzeszowie. Pod bazyliką wystawiony zostanie telebim, na którym wierni będą mogli śledzić mszę beatyfikacyjną. Po niej w bazylice krzeszowskiej odprawiona zostanie msza dziękczynna pod przewodnictwem biskupa seniora Tadeusza Rybaka. Na uroczystości w Krzeszowie zaproszeni zostali przedstawiciele 28 szkół noszących imię Jana Pawła II.

    1 dzień) 30 kwietnia 2011 sobota

7.30 Stacja PKP Legnica, spotkanie Haliny z Legnicy z dwiema Koleżankami z Klubu Nowosolskiego tj. z Marysią i Wandą. Na dworze słonecznie i ok. 10 stopni C.

    Pomnik "Śpiącego Lwa" przypomina wojnę prusko-francuską z lat 1870-1871. W 1872 roku odsłonięto w Legnicy pomnik upamiętniający grenadierów z legnickiego regimentu, którzy wzięli udział już w pierwszych bitwach tej wojny toczonej w północnej Alzacji. 4 sierpnia 1870 r. pod Weissenburgiem podczas szturmu na zamek Geissberg poległo 24 oficerów i 333 żołnierzy. Zakończenie wojny oraz powrót żołnierzy do Legnicy były okazją do wielkich manifestacji patriotycznych. Wkrótce zawiązany został komitet, którego celem była budowa pomnika. Żołnierzy, którzy oddali życie za ojczyznę upamiętniać miała rzeźba przedstawiająca drzemiącego lwa, kopia znanego dzieła Chistiana Daniela Raucha. Niektórzy badacze przypisują rzeźbę uczniowi Raucha, Theoderowi Kalide. Legnicki lew, wykonany w berlińskiej odlewni, ze spiżu, pochodzącego z lufy francuskiego działa, ustawiony został na postumencie ze śląskiego granitu.- źródło: Legnickie pomniki. 2000r. G. Humeńczuk str.25.

    W trójkę pojechałyśmy rowerami Aleją Orła Białego (dawniej Baumgarta) oglądając po drodze rzadkie drzewo miłorząb japoński tak odporny, że okazy tego gatunku przetrzymały nawet wybuch  bomby atomowej  w Hiroszimie, zabytkowy Dom Strzelecki, nowe nasadzenia lip po huraganie z 2009 r. oraz  dawny pomnik legniczan poległych w I wojnie światowej (dziś szatnie przy stadionie sportowym). Pojechałyśmy standardową drogą w górę Kaczawy obok Wodociągów przez Warmątowice Sienkiewiczowskie - co Henryk Sienkiewicz miał wspólnego z Warmątowicami ? - Za twórczość Sienkiewicza ówczesny właściciel majątku Alfred  von Olszewki przekazał testamentem z początku XX wieku pisarzowi cały majątek warmątowicki jeśli jego dzieci nie poznają języka i historii Polski (sam czytał Sienkiewicza w niemieckim przekładzie) Pewnikiem sprawa przeszła by bez echa, gdyby nie to, że Sienkiewicz odmówił tłumacząc, że siłą nikogo nie można przekonać do Polskości.

Przy byłej cukrowni Jawor spotkaliśmy Kol Danę. Zrobiło się tak ciepło, że rozgolasowaliśmy się do krótkich rękawów.

10.15 Jawor. Rynek; 25 km. Przerwa śniadaniowa. W informacji turystycznej dostaliśmy mnóstwo wartościowych materiałów jak przewodniki turystyczne czy mapy. Po kawie  zwiedziliśmy zamek piastowski (stan opłakany) i pojechaliśmy na Zębowice prosto pod słońce, w górę rzeki Nysa Szalona. Pamiętna droga przez długą wieś Zębowice onegdaj pełna dziur i kostki granitowej teraz miała cudny dla rowerów gładziutki chodnik.

12.30 Roztoka; 40 km.

Tutejszy jegomość próbował pokazać nam wnętrze pałacu po von Hohbergach, ale było zamknięte. Dobrze, że pokazał park podworski, pełny zjadliwych pokrzywy i pachnący czosnkiem niedźwiedzim.

Dalej na pogórzu Bolkowskim koło wsi Sady Dolne i Górne zaczęły sie łąki kwieciste, pachnące i falujące ziołami. We wsi Sady Kol. Wanda, zbierająca stemple Zamków i widząc zamek, zapytała tambylca - Ile jest km do Bolkowa ? Ten odpowiedział: - Źle jedziecie !

Około 14.15 przecięliśmy krajową 5. i wspinaliśmy sie coraz wyżej. W rowach kwitły pierwiosnki. Na Chełmcu (Góry Wałbrzyskie) widać było krzyż milenijny i anteny TV. W Witkowie Śląskim panowie stroili klaczkę tulipanami, a kobitki szykowały bramę weselną.

17.40 Czarny Bór; 77 km. Przerwa na jedzenie (bar Mila był miły) i zakupy artykułów pierwszej potrzeby... po czym jazda po górach, dolinach, ale bez większej wyrypy do wsi Grzędy. Z boku drogi towarzyszył nam wielki kamieniołom melafiru.

18.30 Krzeszów; 84 km

Na kwaterze Wańczykówka przy ul. Św. Anny 9 w Krzeszowie spotkałyśmy Kol. Halinkę, która przyjechała bajkiem od Wałbrzycha i Anię z Mietkiem, którzy przyjechali z Nowego Kościoła. Kwatera była pięciogwiazdkowa. Pokoje wygodne; dostępne: kuchnia, Internet i TV, w łazience podgrzewana posadzka - tyle dobra za a' 25 zł. Do centrum zostało 3 km. Gospodyni doiła krowy. To nieprawda, że  krowy dają mleko - trzeba je siłą wyciągać. Gdy zapadł zmrok rozpadał się deszcz.

 

    2 dzień) 1 maja 2011 niedziela

9.50 zjechaliśmy ostro z góry z cudnym widokiem na opactwo krzeszowskie i Karkonosze.

10.25 Krzeszów. Kościół Matki Bożej Łaskawej; 3 km

Spora grupa ludzi zasiadła na ławkach pod gołym niebem na dziedzińcu klasztoru, przed telebimem, na którym transmitowano mszę z Watykanu. Z boku w szpalerze stały poczty sztandarowe. Pogoda dopisała; było słonecznie, ale bez upału, dmuchał zimny wiatr.

Po godzinie transmisji, gdy już ogłoszono w Watykanie nowinę o beatyfikacji papieża Jana Pawła II pojechaliśmy do Betlejem (tutejszego Betlejem) gdzie w średniowieczu był kościółek, w którym przez cały rok stała szopka Bożonarodzeniowa, a w XVIII wieku opat B. Rossa urządził sobie letnią altanę na wodzie. Pojechaliśmy aby zobaczyć czy w sadzawce nadal biją źródła. Odległość - tylko 2 km.

W pobliżu Betlejem szukaliśmy ścieżki edukacyjnej, która stamtąd łączy się z Drogą Krzyżową, ale poplątaliśmy się w lecie i trzeba było do Domu Piłata dojechać normalną drogą wiejską.

14.00 Krzeszów. Haltpunkt na pierogi w karczmie, która do niedawna nazywała się Wilmannowa pokusa. Po obiedzie tłum pielgrzymów rozszedł się więc kupiliśmy bilety a' 5 zł aby zwiedzić kościół św. Józefa z freskami o nazwie 7 radości i 7 smutków św. Józefa wykonanych przez Michała Wilmanna. Podziwialiśmy także Mauzoleum Piastów Świdnicko-Jaworskich z 40.kolumnami (jak 40 opatów). Po zwiedzaniu zakupiliśmy kiełbaski i piwo na wieczorne ognisko i pojechaliśmy przez Krzeszówek, (gdzie wszystko się zaczęło) do Gorzeszowa.

Diabelska Maczuga: Piaskowcowy ostaniec skalny znajdujący się we wsi Gorzeszów, będący najbardziej rozpoznawalną skałą w regionie Kotliny Kamiennogórskiej. Mając kształt spłaszczonego słupa z jednej, a maczugi o wys. ok. 8 m z drugiej strony. "wyrasta" bezpośrednio z łąki. W 1913 roku w setną rocznicę Bitwy Narodów pod Lipskiem, na boku skały umieszczono pamiątkową tablicę, która zachowała się do dziś. Legenda opowiada o szatanie, który próbował zniszczyć klasztor w Krzeszowie; porwał w pobliskim Adrszpachu skałę po to aby rzucić nią w Opactwo, jednak zmęczył się i porzucił ją w okolicy Gorzeszowa.

16.15 Głazy Krasnoludków; 20 km. Na parkingu było  kolorowo od samochodów osobowych, na polanie trudno było znaleźć kawałek wolnego trawnika. Przy każdym kocyku skwierczały grille. Psy aportował, dzieci grały w kometkę...

17.25 Wyjechaliśmy z Rezerwatu Geologicznego w dół polnej drogi, dalej asfaltem na Krzeszów.

Głazy Krasnoludków. Rezerwat geologiczno - krajobrazowy leżący na terenie Gminy Kamienna Góra, jest fragmentem gór Zawory. Obejmuje 9 ha, na której ochroną objęte są bardzo rzadko spotykane formy wietrzenia piaskowca. Tworzą one malownicze grzyby, wieże, maczugi i ambony dochodzące do 30 metrów wysokości. Między skałami wije się sieć ścieżek tworzących labirynty. Rezerwat porasta bór świerkowy z domieszką brzozy, sosny i buka. Corocznie w wakacje na Głazach odbywa się Ogólnopolski Zlot Krasnali.

18.30 Krzeszów; 33 km  W gospodarstwie jest paw, trzy młode kozy, są krowy i ... widać Śnieżkę gdy zasiadamy przy ognisku.

 

 3 dzień) 2 maja 2011 poniedziałek

9.20 Wyjazd do Czech. Pojechaliśmy do miasteczka Chełmsko Śląskie, dawnej własności braci cystersów z Krzeszowa.

10.15 Chełmsko Śląskie; 10 km 

Chełmsko Śląskie, obecnie wieś, która zachowała pierwotny układ urbanistyczny, świadczący o jej dawnym miejskim charakterze. Pierwsze dokumenty potwierdzające istnienie miasta pochodzą z XIII w. Od połowy XIV w. miasto będące własnością krzeszowskich cystersów. W XVI w. stało się ośrodkiem płóciennictwa i sukiennictwa oraz handlu nimi. Chełmsko Śląskie podupadło w czasie wojny trzydziestoletniej (1618-48), a nawet utraciło na pewien czas prawa miejskie. Ponowny rozkwit nastąpił na przełomie XVII i XVIII w., kiedy to rozwinęło się chałupnicze tkactwo lnu. Produkowane tutaj znakomite płótno rozchodziło się po całej Europie; docierało nawet do Ameryki. Z tego okresu pochodzą najważniejsze  zabytki. Są nimi: zespół domów tkaczy tzw. Dwunastu Apostołów (1707 r.) - zaliczany do dziesięciu najciekawszych na ziemiach polskich, zabytków budownictwa drewnianego, kościół Świętej Rodziny (1670-75 r. i 1690 - 91 r.) - uznawany za jedną z piękniejszych barokowych na Dolnym Śląsku. Wśród wyposażenia kościoła, na uwagę zasługują: ambona, sklepienie pokryte dekoracją sztukatorską (dzieło artystów włoskich), późnogotycka rzeźba przedstawiająca Koronację NMP (ok.1500 r.). Corocznie w Chełmsku Śląskim odbywa się dwudniowy Jarmark Tkaczy "Z lnem w Europie". Źródło: tablica informacyjna w Chełmsku Śląskim.

Miasteczko Chełmsko Śląskie warto odwiedzić z uwagi na swoisty urok i walory turystyczne. Mimo poniedziałku muzeum tkactwa było otwarte. Za jednego zeta dowiedzieliśmy się od kustoszki dlaczego bracia z takim powodzeniem produkowali tkaniny lniane. Cystersi od zarania osiedlali się w terenach podmokłych, trudnodostępnych i przekształcali bagna w stawy rybne. Na podmokłej ziemi nie udawało się ani zboże, ani gryka natomiast len lubi mieć stopy w wodzie, a głowę na słońcu. Len nie lubi deszczu z góry ani piaszczystej ziemi. W całej Kotlinie Kamiennogórskiej zajmowano się tkactwem jeszcze do niedawna.

Obejrzeliśmy wnętrze kościoła św. Rodziny, który wybudował mistrz Urban z Lubawki, potem budował kościół św. Józefa w Krzeszowie, ale jak mu runęła wieża podziękowano mistrzowi  za pracę i udał się w nieznanym kierunku. Tutejszy kościół udał się Urbanowi.

Myśmy udali się na Przełęcz Chełmską 571 m n.p.m. Droga okazała się nie bardzo stroma.

11.30 Przełęcz, przejście graniczne do Czech 13 km.

Droga "U Bynkru" do Libnej była bardzo malownicza. Wieś Libna 589 m n.p.m. do połowy XX. wieku znajdowała się tu gmina. Po II. wojnie światowej została zrównana z ziemią. Zachowało się kilka chałup i pomnik wojenny. W górskiej wsi zrobiło się tak zimno, że zakładaliśmy ciepłe ubrania. Znaki turystyczne zachęcały aby pojechać do Teplic górą. Nieco błotnistą, ale szeroką, gładką drogą w lesie wjechaliśmy (chwilami z buta) na szczyt Bukowej Hory 638 m n.p.m. Ten mały łańcuch nazywa się na polskiej stronie Mieroszowskie Ściany w Czechach podobnie. Ukazała się dolina Metuji pomalowana na żółto kwitnącymi mniszkami lekarskim.

14.00 Teplice n. Met. 28 km (14 stopni C). Zjedliśmy po kanapce i pojechali na Bohdaszin. Z Teplic doskonały asfalt na Mezimesti.

15.15 Mezimesti; 37 km. W Rynku nie można było nic kupić za złotówki, więc pojechaliśmy do granicznego Starostina, gdzie bez problemów zakupiliśmy piwo, pomazankę, rohliki i vegetę. Z przejścia granicznego zniknęły zabudowania. Do samego Mieroszowa wiedzie ścieżka rowerowa.

16.40 Mieroszów; 45 km. Zrobiliśmy mały przystanek i pojechali na rozjazd Łączna-Zdonov. Dalej do Różanej jest pod górkę, ale widoki nagradzały trudy. Kuźnia z XVIII wieku położona jest w miejscu magicznym.

18.00 Kochanów. wieś łańcuchowa, założona w XIII w. Obecnie znana z jedynego w Polsce, całkowicie zachowanego, średniowiecznego kamiennego stołu sędziowskiego. Oglądaliśmy schowany pod lasem relikt średniowiecznego prawa czyli Stół Sędziowski. Dwadzieścia minut zajęło piesze podejście od drogi i z powrotem. Oznaczenie było mizerne, żeby nie powiedzieć zerowe.

18.50 Krzeszów, kwatera Wańczykówka; 61 km

W agroturystyce gości kilka rodzin i sporo studentów. Przy ognisku rozmawialiśmy z turystami. Dziś wybrali się pochodzić koło Kamiennej Góry, (którą widać) i tak zmokli, że wykręcali kurtki. Prognozy pogody na następny dzień były nieciekawe. Zapowiedziano opady deszczu.

 

 4 dzień) 3 maja 2011 wtorek

Rano padał deszcz; ponieważ za oknem kwitła czereśnia, wyglądało jakby leciały płatki z drzewa, ale po chwili zrobiło się biało. Gospodarze włączyli centralne ogrzewanie więc siedziałyśmy całkiem spokojnie. Nikt nie musiał pędzić nazajutrz do pracy. Mieliśmy trochę prowiantu, a w ganku stał kosz jajek prosto z kury. Koło południa dwie Koleżanki tj. Halinka i Wanda poprosiły gospodarza aby podwiózł je z rowerami do stacji kolejowej w Boguszowie-Gorcach. Stamtąd planowały pojechać do Wałbrzycha i dalej do Zielonej Góry. Pojechali te 8 -10 km. w śniegu. Gospodarze poczęstowali pozostałych dwudaniowym obiadem i to gratis. Ok. 15.00 przyjechał samochodem szwagier z Kamiennej Góry i zabrał bez rowerów Koleżeństwo Anię i Mietka do Nowego Kościoła. Po rowery przyjadą swoim autem jak śnieg stopnieje. Ok. 19.45 po Marysię ze Szprotawy i Halinę z Legnicy przyjechała samochodem rodzina z bagażnikiem na rowery i jamnikiem. Drogi i okolice zasypane były śniegiem. 21.00 Przybków; samochód pojechał autostradą A 4 na zachód, a Halina rowerem do centrum Legnicy. Na termometrze był 1 stopień C; Przy drodze leżało sporo połamanych drzew.

 

Legnica, dnia 10 maja 2011, Halina Bierwiaczonek