To było 05.06.2010r. w sobotę. O godzinie 5.37 wyruszyliśmy z Piotrem pociągiem do Zgorzelca przez Węgliniec. Ok. 8.00 byliśmy w Zgorzelcu. Rzut oka na rozkład jazdy i jedziemy do Goerlitz. Tu szukamy ścieżki rowerowej Odra – Nysa. Niestety nie jest to łatwe. Ale przecież - koniec języka za przewodnika. Ponieważ obaj chodziliśmy na kurs niemieckiego, więc pytamy pierwszego napotkanego jegomościa wyuczoną „poprawną literacką niemczyzną” o drogę. Jakież było nasze zdziwienie, gdy odpowiedział „ ich verstehe nicht” – nie rozumiem. Okazał się Polakiem. W końcu udało nam się na nosa odnaleźć właściwą drogę. Po ok. 20 km dotarliśmy do Ostriz.

 

 

 

Tu zwiedziliśmy klasztor Marienthal. Klasztor St. Marienthal jest najstarszym zakonem kobiecym zakonu cystersów w Niemczech, czynnym nieprzerwanie od założenia w roku 1234. Na dziedzińcu nawiązaliśmy znajomość ze starszą panią z Austrii , która będąc wolontariuszką, pomagała w obsłudze turystów. Dowiedzieliśmy się od niej co warto zwiedzić oraz że bardzo podoba jej się Breslau - do nazwy Wrocław nie bardzo się może przyzwyczaić. Następnie przez las Marienthalwald , wzdłuż Nysy dotarliśmy do Hirschfelde. Tu w knajpie na skraju lasu schłodziliśmy się chłodnikiem chmielowym. Jakież było nasze zdziwienie, gdy kelnerka zapytała nas czystą polszczyzną: „co sobie życzymy do zjedzenia?” . Okazała się dzieckiem z matki Polki mieszkającą w Zittau.

Ruszyliśmy dalej. Przy wjeździe do Zittau w parku leśnym natrafiliśmy na tablicę informującą o tym, że droga którą się poruszamy nazywana jest również drogą św, Jakuba, prowadzącą z Głogowa przez Zgorzelec, Goerlitz do Pragi. W Zittau zwiedzanie miasta. W rynku trafiliśmy na czeski rajd rowerowy oraz 2 Messerschmitt-y (samochody z lat 50-tych) . Następnie pomysł aby pojechać na styk 3 granic.

 

 

 

Tutaj Piotr stwierdził, że należało by spróbować czeskiego piwa, więc wyruszyliśmy do Hradka po stronie czeskiej. Po 20 minutach dojechaliśmy do ośrodka wypoczynkowego nad zbiornikiem wodnym przy kopalni czeskiej. Tu się schłodziliśmy i ok. 14.00 ruszyliśmy ostro do Zgorzelca aby zdążyć o godz. 17.30 na pociąg do Węglińca a następnie do Legnicy. Dojechaliśmy o 17.00. Szynobus już stał. I tak stał do 18.25, ponieważ ten o 17.30 nie jeździ w soboty. W Węglińcu byliśmy o 18.45 i tu się okazało, że pociąg do Legnicy o 20.00 z minutami także w soboty nie kursuje. Już miałem dzwonić do żony aby podjechała samochodem z Legnicy do Węglińca i zabrała nas ale pomogli nam SOK- iści i poradzili nam zabrać się pośpiesznym DREZNO – LEGNICA. W razie kłopotów mieli nam pomóc. Obyło się bez problemów i o 20.10 byliśmy z powrotem w Legnicy.

Licznik wybił Zgorzelec – Zgorzelec 105 km. Trasa raczej płaska z kilkoma niewielkimi wzniesieniami. Za to zróżnicowana krajobazowo: trochę przestrzeni otwartej ,trochę lasu, meandry Nysy.

Pozdrowienia Henryk Marciniak.