Opis wycieczki do Paryża (pow. Namysłów) 29-30.05.2010

Trasa:

29 maja 2010 sobota

7.22 Legnica – Brzeg 10.20 PKP 17,30 z rowerem zł

Brzeg – Pisarzowice – Nowe Kolnie – Karłowice – Kuźnia Katowska – Pokój - Paryż – Domaradzka Kuźnia – Dąbrówka Dolna 18.50; = 64 km


30 maja 2010 niedziela

8.00 Dąbrówka Dolna – Lubnów – Biestrzykowice – Żaba - Minkowice – Ligota Książęca – Brzozowiec – Biskupice Oławskie – Janików – Stary Górnik – Oława 14.00

Oława – Wrocław – Wrocław - Legnica 17.20 PKP = 65 km

                                                                        --------------------

                                                                              = 129 km
 

Osoby: Grażyna, Halina, Heniek i Staszek.

 

Bilety na pociąg warto zakupić w promocji „raz plus dwa, trzy”. W pociągu spotkaliśmy Kol. Marysię z Nowosolskiego Klubu „Turkot”; jechała (dalej), do Myszkowa na szkolenie turystyczne. Przy pogawędce podróż szybko zleciała.

10.20 Brzeg. Od stacji kolejowej do centrum jest bardzo blisko. Zrobiło się cieplutko, więc wszyscy rozgolasowaliśmy się do krótkich rękawów. Brzeg – miasto przyjazne rowerzystom; na znaku drogowym „B1” czyli zakaz ruchu w obu kierunkach namalowano „Nie dotyczy rowerów”. Przejechaliśmy rowerami obok odbudowanego kościoła św. Mikołaja pod renesansowy ratusz. Ratusz zasłynął w połowie osiemnastego wieku z reklamy ziemniaków prowadzonej przez samego króla. Na skutek wojen śląskich, kiedy wojsko rekwirowało wszelkie zapasy żywności, nastąpiły lata głodu. Król pruski Fryderyk II Wieli wydał edykt nakazujący uprawę ziemniaków, ale nikt nie chciał jeść nieznanych bulw. Nakazał wówczas zaorać Runek, posadzić ziemniaki i pilnie ich strzec. Im mocniejsze były posterunki żołnierskie, tym bardziej mieszkańcy kradli płody rolne. Do dziś na grobie Króla w Poczdamie turyści układają bulwy ziemniaczane.

Przed Bramą Zamku Piastowskiego w Brzegu obowiązkowe „Familifoto”. Na dziedziniec zamku wchodzi się gratis. Warto też pospacerować po renesansowych krużgankach.

 

 

 

 

 

 

- Mały Wawel – orzekli wszyscy i pojechaliśmy przez dziedziniec nad Odrę, gdzie widać stalowy most przeniesiony tu z Fordonu pod Bydgoszczą. Zatrzymaliśmy się na głównym deptaku na kawę. Opodal odbywał się wiec Prawa i Sprawiedliwości akcentowany głośną muzyką.

Ledwie przekroczyliśmy Odrę, przywitała nas tablica „Stobrawski Park Krajobrazowy wita”. Dalej wjechaliśmy na wał odrzański gdzie wartę pełnił strażnik z lornetką. Woda opadła o 1 metr. Przy brzegu miliony larw komarów.

13.40 przerwa na jedzenie w przydrożnej „oazie pod sosną”; 30 km. Na deser były czereśnie. Podobnych oaz spotkaliśmy kilka. Wystarczy skrawek trawmy, kilka stołów, ławek i kosz na śmiecie a już można usiąść i odpocząć w cieniu.

Przecięliśmy rzekę Stobrawę. Wyszła z koryta, wyszła z brzegów, zalała pola. Ryz można uprawiać. Rzeczka mniejsza od legnickiej Kaczawy. Przejeżdżamy przez wieś Kuźnię Katowską i przez las. Teren jest plaskaty jak stolnica. Zachmurzenie zerowe, wiatr zerowy.

15.00 Pokój; 42 km. „Zajazd pod Borem” - przerwa na obiad. Kelnerka zareklamowała kluchy śląskie. Dobry wybór.

16.00 Rondo w Pokoju. Młoda zabudowa, założona dopiero w osiemnastym wieku przez Carla Christiana Erdmanna von Würtemberga na wzór miasta Karlsruhe w Badenii-Wirtemberdze w układzie wachlarzowym. W centrum ronda stał dworek myśliwski, a z ronda do dziś wychodzi promieniście sześć ulic. Przy kościele katolickim rośnie Dąb Papieski nr 65. Kościół ewangelicki ma ciekawą architekturę, a na cmentarzu wartościowe rzeźby i nagrobki np. leśniczemu nagrobek wyrzeźbił sam Schadow od kwadrygi z Bramy Brandenburskiej. Zachowała się kwatera z czasów I wojny światowej z żelaznymi krzyżami. Leży tam nawet grecki żołnierz.

 

 

 

Aby trafić do słynnego parku książęcego trzeba jechać na Opole. Najpierw trafiliśmy na tzw. Salon wodny. Teraz tylko ruina, ale zamysł ciekawy. Altanka, kapliczka na sztucznej wysepce. Książę zatrudniał bezrobotnych w czasie kryzysu.

Bez problemów trafiliśmy do pomnika „Śpiącego lwa” w rododendronach. Jest straszy od legnickiego o kilka lat. W lesie-parku widzieliśmy kilka postumentów po dawnych pomnikach i inne uszkodzone pomniki np. z mitologii, wiele ciekawych drzew np. wielki tulipanowiec. Odszukaliśmy nawet najstarszą w Polce sosnę wejmutkę. Sosna robi wrażenie; ma 502 cm pierśnicy i ponad 210 lat. Z trudem odszukaliśmy tzw. Świątynię Matyldy. Odwiedziliśmy jedyny w Polsce, nieco uszkodzony, pomnik rzeczonego wcześniej króla pruskiego Fryderyka II Wielkiego. Stoi na wzgórku w lesie. Po sesji foto powrót do wsi Pokój, dalej przez wieś Kozuby, przez las i kwitnące łąki.

 

 

 

18.30 Paryż. Halina robi zdjęcie pod tablicą drogową a Heniek robi dymanko czyli pompuje swoje przednie koło.

18.50 Dąbrówka Dolna. Agroturystyka „Judyta”; 64 km.

Rowery „poszły” do garażu w ogrodzie. Pokoje są tak duże jak całe mieszkania w familokach. Za nocleg płaciliśmy po 25 zł. Stasiek przez telefon sprawdził prognozę pogody. Jutro od południa ma padać deszcz.


30 maja 2010 niedziela

Rano korzystając z tutejszego czajnika zrobiliśmy kawę, potem zdjęcie z miłą gospodynią.

8.00 wyjazd na Lubnów w doskonałej pogodzie; słońce i wiaterek w plecy. Przecięliśmy małe rzeczki, przejechali przez wioskę Zbicę, jakieś łąki. Wszędzie było plaskato i zero blachosmrodów.

9.15 Biedrzykowice 16 km, pałacyk na sprzedaż, ale sypie się w posadach. W zaroślach łopiany rosły większe od Grażyny. Heniek zaś musiał dopompować koło w rowerze. Pojechaliśmy przez wieś Miodary.

9.50 Żaba; 22 km

Wieś Minkowice Wielkie z pałacem po Seidlitzach herbu trzy ryby. Pałac ma nawet zdjęcia w Necie. Przy drodze kwitną łubiny, a w ogrodach wiejskich królują irysy germaniki.

10.35 Ligota Książeca; 31 km, obejrzeliśmy sanktuarium i pojechaliśmy jakimś skrótem przez Brzozowiec.

11.10 Biskupice Oławskie 37 km, Podziwialiśmy świetnie zachowany pomnik poległych w pierwszej wojnie światowej. Do Oławy zostało 18 km.

Na rozwidleniu Stasiek zaproponował przejechanie przez Jelcz do Wrocławia, ale pomni prognozy deszczowej pogody pojechaliśmy najkrótszą drogą przez Janików. Drogę do Starego Górnika otwarto po powodzi przedwczoraj i to tylko dla osobówek. Jechało się ta droga niczym groblą między jeziorami. Małe rzeczki wpadające do Odry wyrządziły olbrzymie szkody podczas tzw. cofki. Widać już było bloki Oławy gdy zachmurzyło się na osiem ósmych. Zdążyliśmy jeszcze zajechać przez stalowy most do wielkiej śluzy na Odrze i elektrowni wodnej gdy spadły pierwsze krople deszczu.

13.00 Oława 58 km, zamek piastowski – obecnie Urząd Miejski. Zakładając peleryny oglądaliśmy zamek – pamiątkę po Jakubie Sobieskim.

Przy głównej ulicy koło dworca kolejowego zatrzymaliśmy się pod parasolami na różę wiatrów czyli na zupę grochową. Zaraz był pociąg do Wrocka. We Wrocławiu trwał remont dworca przed Euro 2012, więc nikt nie wiedział, na który peron nasz pociąg wjedzie, ani z którego peronu odjedzie pociąg na Legnicę.

17.00 Legnica. Stacja kolejowa. Heniek ostatni raz dopompował swój rower. Deszcz przestał padać.

17.20 dom; 65 km.


Tekst i zdjęcia: Halina Bierwiaczonek