Opis wycieczki w Dolinę Bobru 8 – 9.08.2009 (sobota i niedziela)

Kwatera w Pilchowcach „Pod Szczęśliwą Trzynastką”

 

Osoby: Małgorzata, Halina, Przemek, Grażyna – scenariusz i reżyseria wycieczki, Staszek i Damian

8.08.2009 sobota

9.00 Legnica – Warmątowice Sienkiewiczowskie – zapora na Nysie Szalonej w Słupie – Męcinka – Piotrowice – Chełmiec – Muchów – Stara Kraśnica – Świerzawa - Sędziszowa – Sokołowiec – Rząśnik – Janówek – Czernica - Strzyżowiec – Pilchowice 17.00; 79 km

9.08.2009 niedziela

9.00 Pilchowice – zapora Pilchowicka – Pilchowice - Nielestno – Wleń – Przeździedza – Górczyca – Sobota – Płakowice – Lwówek Śl. - Rakowice Wlk. - Włodzice - Kraszowice – Bożejowice – Bolesławiec – 17.20; 62 km

PKP Bolesławiec 18.26 – PKP Legnica 19.05 8,50 zł z rowerem

PKP Legnica – dom – 19.40; 69 km

sobota 79 km

niedziela 69 km

========

na kołach 148 km

 

Sobota 8.08.2009

Nieco po 9.00 Grażyna – organizatorka wycieczki zatelefonowała na kwaterę do Pilchowic, aby powiadomić o zmniejszonej liczbie potrzebnych noclegów (hi ! hi ! Przez niesłowność koleżanek i kolegów zapłacimy drożej za noclegi), i pojechaliśmy prosto w słońce. Mężczyźni wyrwali aż się zakurzyło...

Grażyna prowadziła prosto na koronę zapory na Nysie Szalonej w Słupie. Nad wsią Męcinka od wiosny uruchomiono nowy kamieniołom bazaltu. „Mastodonty” wożąc kamień na budowę dróg, .... paradoksalnie stratowały doszczętnie asfaltową drogę do wsi.

Niektóre pola były już zaorane po żniwach, na świeżej ziemi bociany robiły ostatnie zaopatrzenie.

Drogą nr 365 pojechaliśmy pod górkę przez Piotrowice gdzie w kościele zamurowane są w sklepieniu gliniane garnki dla duchów.

Zaczęła się wyrypa. Większość towarzystwa wspinała się na kołach z wyjątkiem Haliny, która jak zwykle podchodził z buta. Na polach warczały bizony; pachniało słomą, kurzem, zbożem, chlebem; upalnym sierpniem.

Z Muchowa zatelefonował Przemek. Właśnie przyjechał na kołach z Jeleniej Góry i już czekał na kolarzy pod słynną lipą

13.10 Muchów (370 m n.p.m.)

W sobotę 6.06.2009 r. ochrzczono lipę. Lipa dostała na imię Anna- jak księżna świdnicko-jaworska. Rzeźbę wykonał Zdzisława Nowak wg projektu Izabeli Ciechanowskiej z Wilkowa. Anna, późniejsza, trzecia z kolei, żona króla czeskiego Karola 4. była córką księcia świdnickiego Henryka II. Piastówna w prostej linii; Krzywousty, Wygnaniec, Wysoki, Brodaty, Pobożny, Rogatka, Bolko, Bernard i Henryk. Ania wyrosła na krzepką dziewoję, która podkowy łamała, a pancerze jak papier mięła. Inf. z wioskowego billboardu.

Nie dziwota, zatem, że 300 letnia lipa szerokolistna, która pamięta panowanie cesarzowej Marii Terezy dostała na imię Anna.

EkoRama cyknęła „familifoto” w cieniu lipy. (Lipa ma ponad 7 m obwodu) .

Dawna lodownia dworska w Muchowie przypominała kapliczkę, była odchwaszczona i ozdobiona kamieniem rocznicowym (800 lat Muchowa !).

Pędziliśmy w dół; 11 % spadku. Przemek informował w locie, że zasuwaliśmy Walońskim Szlakiem Rowerowym nr 129 Świerzawa - Świerzawa. Na rogatkach Świerzawy mignął stary, zruinowany pałac, który Niemcom służył jako Ośrodek Przygotowań Olimpijskich przed 1936 r., wpadliśmy do Biedronki w Świerzawie na tankowanie wody pitnej.

14.20 Świerzawa; 48km

Na rozjeździe dróg pozdrawiał nas kamienny Bolko I Surowy.

Pojechaliśmy w dół Kaczawy do wsi Sędziszowa i zaraz zakręt pod górkę z widokiem na Ostrzycę (501 m n.p.m.). Widać było też Wielisławkę (369 m n.p.m.).

15.15 Sokołowiec.

Brama na dziedziniec pałacu z XIX wieku w Sokołowsku była otwarta, więc zachwycaliśmy się architekturą pałacu. Przypominała warowny zamek z wieżami i spiczastymi dachami.

Dalej droga była huśtawą, z górki i pod górkę.

Wieś Rząśnik. Na krzyżówce pod ruiną pałacu zauważyliśmy pomnik ofiar wojny światowej. Zachowały się tylko kamienne tablice z nazwiskami.

Wspinaliśmy się co raz wyżej, w kierunku na Czernicę. Było 28 stopni C i 30% wilgotności względnej. Pchaliśmy się w górę zadrzewionej drogi.

Czernica to ładna wieś w dolinie Chrośnickiego Potoku. Miała dużo szachulcowych domów i wykoszone rowy, pobocza.

17.30 Nielestno

Oglądaliśmy kolejny pomnik, pamiątkę po I wojnie światowej. Ten pomnik niedaleko ujścia Chrośnickiego Potoku do Bobru miał typowe elementy ówczesnej dekoracji, hełm z bagnetami, liście dębu i tablicę z nazwiskami poległych mieszkańców Nielestna.

Żelaznym mostem przecięliśmy Bóbr. Tutejsza młodzież pławiła się z rowerami bezpośrednio w rzece.

W sklepie w Pilchowicach poczyniliśmy najważniejsze zakupy, bo Stasiu miał urodziny.

18.10 Pilchowice. Agroturystyka „Pod Szczęśliwą Trzynastką” 79 km.

Szachulcowy dom bielał na tle zielonego wzgórza. Kontrast podkreślały czarne belki konstrukcji. Wnętrze było mocno zmodyfikowane, ale uchowały się drewniane legary stropowe i wnęka po piecu chlebowym (obecnie telewizornia).

W sadzie nad potokiem było miejsce na ognisko, drewniane ławy ogrodowe, miejsce na grilla, i ... trampolina.

Szybkie napryski i celebracja urodzin Stasia. Pączek ze świeczką robił za tort urodzinowy.

Przemek siedział do późna i po ciemku wrócił na nocleg do Jelonki.

Agroturystyka w Pilchowicach „Pod Szczęśliwą Trzynastką” okazała się byś świetną bazą pobytową i wypadową. Miała wszystko co potrzebne było rowerowemu łazikowi łącznie z gospodarzami, którzy lubią to co robią.

 

Niedziela 9.08.2009

Wyjechaliśmy z Pilchowic ok. 9.00 w pięknej pogodzie. Przejechaliśmy ponownie przez żelazny most na Bobrze i w górę rzeki do zapory. Najpierw zwiedziliśmy zaporę od dołu. Zrobiła imponujące wrażenie.

Przemek zatelefonował z informacją że już czeka na koronie Pilchowice.

9.30 Korona zapory Pilchowickiej 5 km.

Boczne słońce sprzyjało sesji fotograficznej, a potem jazda w dół rzeki aż do znanego żelaznego mostu, ale tu zakręt wedle Bobru na szlak ER 6. Początek jazdy niczym w Niemczech, eleganckim asfalcikiem. Nie dużo tego szczęścia było. W lesie zaczęła się jazda wertepami nad rzeką; po górach, dolinach, po błocie, kałużach i kamieniach. Aż do następnego żelaznego mostu (tym razem to był most kolejowy) nad elektrownią wodną koło wsi Nielestno.

Tuż obok wodowali kajakarze. Czekał ich 25 km etap , w tym dwie przenoski. Za przewóz kajaków (od 1 szt. do 8.) w górę rzeki trzeba zapłacić 100 zł, za wynajem kajaka 35 zet na dzień cały. Spływ kajakowy wygląda mniej, więcej tak...

Za Wleniem ponownie weszliśmy na szlak ER 6. było ostro do góry. Odpoczywaliśmy chwilę na podwórzu zruinowanego wielkiego majątku ziemskiego. Dalej pieszym czarnym szlakiem przez cudne łąki, zboża na pniu i pagórki.

Szlak był trudny dla rowerów; albo ostry podjazd albo jeszcze ostrzejszy zjazd w koleinach. Stary las świerkowy pachniał w upale żywicą, ziołami i malinami. Dróżkę przeciął wartki i rześki potoczek. Przemek poinformował, że to Złoty Strumień, prawy dopływ Bobru. Dalej był błotnisty odcinek, który nazywał się „Nadbobrzańskie Klondike”. Taplaliśmy się do Agatowej Skały. Tu w okolicach Przeździedzy występują rzadkie agaty szczelinowe. Obok kwitła cała polana żółtych dzielżanów.

Do wsi Sobota dojechaliśmy wygodną, asfaltową, pofałdowaną drogą w cieniu starych lip i topól.

12.40 wieś Sobota; 23 km

Przerwa na tankowanie Wojcieszowianki oraz „sikunda na prostackie potrzeby”.

Żwirówką, przez pola i lasy wg zielonego szlaku rowerowego dojechaliśmy do drogi nr 364 pod Bielankę do dawnego zajazdu „Pod Trzema Lipami” Fajną drogą, fajnie się leci z wiatrem w plecy w dolinę Bobru. Zakręcamy do wsi Płakowice aby obejrzeć pałac – miniaturkę Wawelu z 1550 r. rodziny rozbójników Talkenbergów.

14.20 Płakowice 35 km „Familifoto” pod bannerem EkoRamy na tle portalu w Płakowicach. Potem były gry i zabawy w ogrodzie pałacowym czyli w małpim gaju..

Dojechaliśmy do Bobru w Lwówku Śl. Przemek sprawnie pokierował grupkę rowerowych obok torów kolejowych prosto do wyjazdówki na Bolesławiec. Całe śródmieście było rozkopane i zamknięte.

Rakowice Wielkie, to wielkie żwirownie i dawne tereny złotonośne. Minęliśmy Rycerską wieżę mieszkalną dobrze zachowaną (potwierdził to przewodnik Sudety pana Czerwińskiego z 2008 r. str. 406). Mapa podała, że nad Bobrem było kilka podobnych rycerskich wież mieszkalnych. Rycerze omijali w ten sposób ówczesne prawo, gdyż tylko książęta mogli budować warowne zamki.

15.50 Kraszowice; 52 km

Sklep i przystanek nad Bobrem, odpoczywaliśmy w cieniu starego dębu przy tamie. Graża na rewersie mapy „Dolina Bobru” naliczyła z przekroju szlaku ER 6, że zostało 9 km i tak też się okazało.Było nieco pod górkę, przez kilka kilometrów po granitowej kostce, ale ruch był zerowy. We wsi Bożejowice widzieliśmy zaś dwa pomniki. Pierwszy z krzyżem to pamiątka po wojnie prusko-francuskiej z 1871 r. (jak Pomnik Lwa legnickiego). Drugi to pomnik ofiar wojny światowej – mocno zdezolowany.

17.20 Bolesławiec PKP; 62 km.

Zakup biletów w promocji „Ty plus raz, dwa, trzy”; wyszło po 8,50 zł od osoby z rowerem. W centrum Bolesławca oglądaliśmy obelisk na cześć M. Kutuzowa z czasów wojny prusko - napoleońskiej z 1813 r. Mieliśmy też chwilę wolnego w ogródku piwnym pod parasolami w Rynku Bolesławieckim. Przemek odprowadził Legniczan na stację PKP w Bolesławcu i sam pojechał na kołach do Jelonki.

Rowery przewoziliśmy w przedsionkach. Pociąg nie był zbyt przepełniony i przyjechał do Legnicy zgodnie z planem. Przemek poinformował przez telefon, że właśnie dojechał do Lwówka Śl.

19.30 Legnica, dom 69 km. Elektroniczny billboard pokazywał 34 stopnie C i życzył przyjemnej podróży.

Nad Bobrem widzieliśmy jedną wielką zaporę i trzy małe elektrownie z epoki; w Nielestnie, Włodzicach i Kraszowicach.

Legnica 10.08.2009  Tekst i zdjęcia: Halina Bierwiaczonek