Marzanna

Jaśkowice Legnickie

30.03.2008

Trasa: 10.00 Piekary - Ziemnice - Kunice - Jaśkowice Legnickie - Jezioro Jaśkowickie - Rosochata - Grzybiany - Jezioro Koskowickie - Ziemnice - Piekary 18.00; 23 km na kołach.

Osoby topiące Marzenę:

Teresa, Terenia, Graża, Andrzej, Dana, Maciek, Staszek i Halina prowadząca wycieczkę.

   

 

 

Pierwsze primo: Należy wcześniej w ciuchlandii zakupić ubranie na Marzenkę. Im bardziej pstrokate, tym lepsze. W 2008 r. potrzebne było ubranie męskie, bo Marzenek miał być chłopakiem.

    Drugie primo: "Powłoki" należy zszyć w jedna całość, zostawiając otwór na nadzienie.

    Trzecie primo: Z zawiniątkiem należy pojechać do zaprzyjaźnionej wsi, wypchać powłokę słomą i dyskretnie zabunkrować kukłę do nadejścia prawdziwej wiosny.

 

 

 

W nocy przestawiliśmy się na czas letni, więc zbiórka o 10.00 pod Centrum Handlowym w Legnicy wypadła dość wcześnie. Niedziela zaczęła się ciepło i słonecznie. Tereza przywiozła na bagażniku rowerowym kolorową kukłę wzbudzając zainteresowanie klientów marketu. Halina przywiozła na zbiórkę wiązkę drewna kominkowego, które rozdzieliła na kilka rowerów. Grupka rowerów wyjechała pod górkę na wieś Grzybiany, potem wiejską droga przez tory kolejowe Legnica - Wrocław prosto do wsi Kunice. Rowerzyści minęli Ośrodek Wypoczynkowy Huty Miedzi nad jeziorem Kunickim i pojechali dalej na wschód, przecinając rów Niecki, która zasila jezioro i koło Bieniowic wpada do Kaczawy.

11.20 Wieś Jaśkowice Legnickie; 10 km. Gdy w sklepie kupowało się kiełbaski na ognisko, z przeciwnego kierunku dojechał Staszek. Wszyscy razem podjechali na wysoki brzeg jeziora Jaśkowickiego. Andrzej rozpalił ognisko. Halina rozwiesiła banner Klubu EkoRama. Na horyzoncie, za jeziorem widać było Karkonosze, całe białe od śniegu, a na brzegu bieliły się drzewa owocowe. Na termometrze było 21 stopni C. "Wiosna, ach to Ty".

Kiedy rowerzyści posilali się gorącym "szturmżarciem", obok przejeżdżała grupa wyczynowych rowerzystów górskich. Na koniec, przy trzasku migawek i okrzykach zebranych Marzenek został oficjalnie spalony.

13.30 Wyjazd do domu inną drogą. W zielonych uprawach rzepaku obok wsi Rosochata buszowało stado łabędzi. Na kominie, w wielkim gnieździe zasiadał bocian.

 

 

 

Piekary; 23 km.

Tekst i zdjęcia Halina Bierwiaczonek