17.04.2004 Bazaltowa Góra

Trasa:
Legnica - Warmątowice Sienkiewiczowskie - Jawor - Bazaltowa Góra - Paszowice - Jawor - Ogonowice- Legnickie Pole - Gniewomierz - Legnica /67 km

Wyjazd: godz. 10:00
Powrót: godz. 19:00

Ekorama na rowerach:
Andrzej Z., Andrzej S., Zbyszek D., Halina, Teresa Cz., Ania Z., Graża, Robert i pies Fox

W południe pod Jaworskim Zamkiem spotkanie z samochodowymi sympatykami czyli z Zosią i Stasiem.

Słoneczny poranek zachęca do wycieczki. Teresa, Halina i Ania z rowerami zajeżdżają na most Bielański w Legnicy, gdzie spotykają samych mężczyzn i psa. Kwadrans na omawianie planów wycieczkowych i w siedem osób jedziemy wałem w górę Kaczawy. Przy wodociągach spotykamy Grażę i już w komplecie jedziemy pod górkę (na Kościelec), i pod lekki wiatr. Słońce aż razi w oczy.
Nad zalewem Słup dzwoni do Roberta Zosia K. "Za pół godziny spotykamy się u Dyzia pod Zamkiem Piastowskim w Jaworze" informuje Robert.
W Jaworze jesteśmy o 12:00 po 27 km jazdy rowerem. Całą godzinę odpoczywamy przy furze frytek postawionych przez prezesa Roberta. Wypoczęci z pełnymi brzuszkami o 13:00 ruszamy na Myślibórz. Początkowo jedzie się dobrze, dalej droga gruntowa z kamiennymi wybojami. Wokół kwitną na biało dzikie śliwki.
Zakręt czerwonego szlaku, który przecina polanę jest zamaskowany. Z trudem trafiamy na szlak. Droga jest naprawdę trudna. Chwilami trzeba iść pieszo. Ale warto. Wokół runo jest białe od zawilców i niebieskie od przylaszczek.
O 14:30 Teresa woła "Wieża na widoku". Na liczniku mamy 34 km. Następuje sesja zdjęciowa. Wszyscy są zachwyceni wieżą i miejscem jej położenia. Obok wieży jest palenisko. Jak zawsze pozwalamy prezesowi je rozpalić.
Halina "czyni wiadomym wszem i wobec", że dzisiaj to jest 17 kwietnia przypada rocznica śmierci świętego Roberta opata Benedyktynów, dlatego też dziewczyny dopadają prezesa Roberta wręczając mu podkowę na szczęście. Wszyscy składają życzenia. Robert odpowiednio dziękuje nam za pamięć.
Posilamy się upieczonymi nad ogniskiem kiełbaskami. Odwiedza nas dwoje turystów. Na wieży zauważamy napis "Polaku nie okradaj ojczyzny i narodu - Żyd" czyta rozbawiona Graża.
Tym magicznym miejscem cieszymy się jeszcze przez dwie godziny i o ok. 16:30 zjeżdżamy czerwonym szlakiem na drogę do Paszowic. Teraz tylko w dół do samego Jawora.
W Jaworze Halinka kieruje nas na ulicę Żeromskiego żeby pokazać nam Kościół Beginek z XVIII w. Front dekoruje skromny portal barokowy i filary przyścienne. Obok kościoła stoi dawna szkoła ewangelicka. Całość jest ładnie zharmonizowana w jedną całość choć trochę zniszczona. Kościół należał do tajemniczego Zgromadzenia Beginek, które przybyły tu w końcu XVI w. Było to zgromadzenie na wpół świeckie, praktykujące uczynki miłosierne. Zgromadzenie zlikwidowano przez inkwizycję za opór wobec hierarchii Kościoła, który uznał je za sektę. Nazwa zgromadzenia pochodzi od jego założyciela Lanbert de Beghe. Obecnie Kościół przejęli Zielonoświątkowcy.
Przecinamy Rynek i za kawiarnią Biedronka prosto po czym w drugą ulicę w prawo w dół przez tory i światła. Przecinamy drogę wojewódzką 374 na Strzegom i prosto na Godziszową. W Ogonowicach pies Fox jest trochę zmęczony, ale nie chce siedzieć ani w koszyku ani w sekwojażu. Odpoczywa przez parę km i wyskakuje aby galopować obok wiodącego roweru. Przejeżdżamy przez Legnickie Pole i z góry przez Gniewomierz. Na torach PKP (Legnica-Jawor) żegnamy Grażę, która jedzie prosto na ul. Jaworzyńską. Cała reszta przez Bartoszów na Piekary. Około godziny 19:00 jesteśmy w domu po 67 kilometrach rowerowych szlaków.

Tekst: Halina Bierwiaczonek