5-6.10.2002 - Święto Karpia w Przemkowie

5-6 października 2002

Trasa:
Sobota: 10,00 Legnica - Jezierzany - Miłkowice , Niedźwiedzice - Zamienice - Rokitki - Chocianów - Wilkocin - Przemków - Ostaszów - Piotrowice 18.00; dystans - 72 km x 2


Niedziela: 11.30 Piotrowice - Przemków - Ostaszów - Przemków - Wilkocin - Chocianów - Rokitki - Czernikowice -Chojnów - Studnica - Legnica 18.00


Osoby:  Andrzej S. Grażyna K. Danka Ch. Robert O. Robert P. Ania M. Halinka B. I Janusz H. (do Ostrowa dojechał samochodem i dalej rowerem)


Wycieczka nadprogramowa zorganizowana przez Dankę Ch.

Piotrowice k/Przemkowa sobota 5 X 2002

Na zbiórkę w Legnicy przyjeżdża siedem osób.

W parku dostajemy próbkę wiatru zachodniego, czyli duje prosto w nos z siłą 9 m/s a w porywach 14 m/s.

Na dworcu okazuje się, że nie ma żadnego pociągu, więc naradzamy się, co dalej robić. Tymczasem przyklejamy naklejki "EkoRama" na rowery.

Miasto chroni przed wiatrem, ale koło Ulesia patrzymy czy nie poddać się wichurze. Pedałujemy od sklepu do sklepu. A to kupujemy salceson w plastrach na śniadanie a to piwo, bo jest ciepło 15 0C. W Niedźwiedzicach Halina upewnia się, co do drogi, skrótu na Jaroszówkę. Z domu wychodzi gospodyni oderwana od patroszenia kury na jutrzejszy rosół. Uprzejmie tłumaczy polne rozjazdy. Wygląda jak Lady Makbet z zakrwawionymi rękami.

Po krótkim odpoczynku na przystanku PKS zapychamy pod wiatr do Jaroszówki. Tu słynna (1000 ha) stadnina koni, własność pana Grzegorza W, byłego prezesa PZU Życie, którego prokuratura aresztowała w lipcu 2001 roku na chwilę do wyjaśnienia i wciąż wyjaśnia. W Jaroszówce próbujemy się skontaktować się z Januszem H. Ale wyłączył telefon, więc jedziemy do Rokitek. Nad kąpieliskiem robimy słoneczne zdjęcia. Brzegi zdobią kolonie muchomorów, za drogą w lesie buszują grzybiarze, którzy co chwilę towarzyszą nam aż do końca trasy. Na rozjeździe Chocianów - Bolesławiec jest cała giełda grzybowa.

Jesteśmy w Borach Dolnośląskich - rozległa piaszczysta równina porośnięta borami sosnowymi z fragmentami lasów mieszanych z licznymi bagnami i torfowiskami. Powierzchnia ok. 3000 km2. Nad Bobrem i Kwisą bory zostały posadzone przez człowieka w XIX wieku. Ciekawą grupę stanowi element stepowy. Żyją tu jelenie sarny, zające, borsuki, kuny a nad wodami wydry, zaskrońce i gniewosze-miedzianki, z ptactwa można zobaczyć dzięcioła czarnego, orła krzykliwego, kraskę, sokoła wędrownego i cietrzewia.

Na leśnych drogach jest zacisznie i tak zapychamy do Przemkowa gdzie robimy zakupy. Do Ostrowa wjeżdżamy ostatkiem sił tuż przed zachodem słońca ok. 1800. Na liczniku 66 km. Ledwie siadamy do stołu, aby zjeść karpia, gdy przyjeżdża Janusz H.

Natomiast w agroturystyce w Ostaszowie są karpie wędzone, smażone, w galarecie i zupa rybna - ucha. Karpie mają święto. Ponadto można zamówić dziczyznę w postaci szynki, kiełbasy, kaszanki i salcesonu. Wszystko pyszne.

Zespół muzyczny ostro rżnie do późnej nocy. W środku nocy przemieszczamy się rowerami do drugiej wsi tj. przez Przemków do Piotrowic (na Szprotawę). Pada deszczyk pod nazwą "g...no widzę". Nocujemy w Dyrekcji Przemkowskiego Parku Krajobrazowego w jakiejś sali dydaktycznej na parkiecie. Dach przecieka i krople padają na śpiwór Grażyny. Poza tym jest milutko w arktycznej temperaturze.

 

Niedziela 6 X 2002

W nocy lał deszcz, ale gdy zbieramy się z Piotrowic ok. 11.00 jest tylko wilgotno. Jedziemy przez Przemków do Ostrowa po zamówione wyroby z dziczyzny. Na pociąg od pół drogi nie mamy, co liczyć, bo jest zbyt późno. W Rokitkach klub chce przejechać przez Chojnów, aby wstąpić do piekarni gdzie nawet w niedzielne popołudnie są gorące jagodzianki. W Czernikowicach trzeba się wspiąć na Wał Okmiański gdzie jest wielka żwirownia. Przy drodze Halina zbiera "patelniowe" kanie, 8 sztuk. Jest pochmurno, ale w Chojnowie zaczyna się ulewa. W piekarni przy Legnickiej podają nawet gorącą kawę. Decydujemy się jechać drogą 334 przez Studnicę prosto do Legnicy. Dojeżdżamy na 1800 kompletnie przemoczeni.

PS.
W XIX wieku Przemków był w posiadaniu szwagra cesarza Wilhelma II księcia (Herzoga) Schleswig-Holsteina, który miał ponad 10 tyś ha. W czasie II-giej wojny światowej w pobliżu znajdowała się filia obozu Gross-Rosen

Opisała Halina B.