8.09.2002 - Kawice

Niedziela 08 września 2002

Trasa: Legnica (10.00)Piekary  Kunice  Jaśkowice  Szczedrzykowice  Dąbie  Cichobórz  Kawice  Rogów  ODRA  Rogów  Kwiatkowice  Prochowice  Lisowice  Szczytniki Duże  Bieniowice  Pątnów Legnicki  Piekary  Legnica (18.00); 66 km
Temperatura: 30 stopni C.
Osoby: Halina, Henek R, Robert (prezes KTR  EkoRama), Michał z USA, Piotr U, Grażyna, Andrzej S i Dana Ch.

Na most Bielański w Legnicy przyjechało rowerami sześcioro członków klubu EkoRama i nowy pan, jak się okazało zamieszkały w Stanach kol. Michał. Upał doskwiera już od 10.00 kiedy wyruszamy na Piekary. Tam zabieramy Dankę i jeszcze na chwilę wpadamy do Kauflandu po grilla jednorazowego. Ponieważ jest nas mała grupka decydujemy się na drogę nr 94 prosto do Kunic. 
Do Wierzbiaka granica miasta - jest utwardzone pobocze oddzielone ciągłą krechą. Dalej kilkaset metrów, do pierwszego domu, trzeba uważać aby samochód nie urwał komuś tyłka. Przy pierwszym domu ostro w prawo, zaś dwa razy w lewo. W Kunicach lądujemy przy kościele p.w. Serca Jezusowego. Na skwerze Bazy Maszynowej podziwiamy miłorząb, potem znaną drogą do Ośrodka Wypoczynkowego Huty Miedzi L-ca. Nad jeziorem kol. Łukasz ma dyżur bosmański. Ciekawie wygląda w kapitańskiej czapce. W Ośrodku odbywa się SIZ (Spotkanie Internetowych Żeglarzy). Robimy kilka zdjęć i jedziemy na Jaśkowice. Na zaoranym ściernisku czatują czaple siwe. Od sklepu do sklepu, bo jest upał, co chwilę kupujemy napoje. Z górki koło Dąbia (142 m n.p.m.) dobrze widać barokowy kompleks Lubiąża za Odrą i kominy  Malczyc. W Kawicach przy parkingu oglądamy Cichą Wodę i jedziemy gładziutką drogą do Rogowa Legnickiego. Tu ładny park podworski, duże stężenie platanów, króre przybyły aż z Krymu w 18 wieku. Jedziemy do Dolpaszu S.A. a potem w prawo dwa km trzęsiemy dupy na zabytkowej drodze. Szerokość ok. półtora metra. Kawałek kostki granitowej, kawałek kocich łbów z czerwonych otoczaków i tak na przemian. Prowadzi tędy szlak rowerowy. Droga przez las do dawnej przeprawy promowej przez Odrę na Lubiąż ma swój urok ale wszyscy przeklinamy rozklekotane śruby w rowerach. Dojeżdżamy do wiaty z ogniskiem przy Starej Odrze. Jedziemy polderem do mostku na Cichej Wodzie. Po niedzielnej ulewie rzeczka jest wezbrana i rwąca. Z mostku na prawo Otwiera się duża łąka zalewowa a prosto widać między drzewami kościół wiejski w Lubiążu. Jedziemy oglądać Odrę. Stan wody jest raczej niski. Widać ostrogi. Między główkami jest ujście Cichej Wody. Ku naszej radości w górę Odry sunie barka. Robimy kilka zdjęć i odganiamy się od komarów. Na grillowanie wybieramy łąkę (polder) z widokiem na kościółek w Lubiążu. Halina czyta instrukcję obsługi grilla za 2,95 zł. Robert szykuje dużo mięsa, dosmacza  pirzaki. Grażyna smaruje wszystkich komaranem, Michał robi zdjęcia, reszta pije piwo. Cieszymy się upalnym dniem (30 stopni C), wszak to już wrzesień.
- Jedźmy już, bo w Prochowicach są dożynki więc załapiemy się na imprezę  proponuje Dana
- Wiosną przyjedziemy w te okolice aby poszukać rybaczówki na Odrą.
Najedzeni telepiemy się ponownie 2 km tą śliczną acz niewygodną drogą do Rogowa. Potem śmigamy do Kwiatkowic i doliną Kaczawy do Prochowic. Uwagę przyciąga głośna muzyka. Zajeżdżamy na stadion gdzie odbywają się Dożynki Gminne 2002. Scena zgromadziła niewielu mieszkańców. Słońce aż kłuje w oczy. Murawa ładnie przystrzyżona a ze sceny zespół ludowy ... Oj Dana, Dana. ... Podziwiamy wystawę wieńców dożynkowych. Korona z hostią z kaszki jaglanej jest największa ale ładne jest gniazdo z bażantem i mały wóz. Wszystko wykonane z kłosów zbóż, słoneczników, kwiatów i warzyw.. Dynia ledwie mieści się w taczce, marchew przypomina wałek do ciasta. Można wypić piwo, zamówić lody ale wody mineralnej nie uświadczysz. Jedziemy do Rynku w Prochowicach pod prąd i po zakazach. (Całe miasteczko jest na stadionie). Dobrze, że choć jeden sklep jest otwarty (przy jedynym zabytkowym domu  obecnie galeria). Z Prochowic na Lisowice prowadzi Henek, bo dobrze zna te obwodnice. Przy rozwidleniu zatrzymuje się i melduje:
- Możemy jechać prosto drogą 94 przez Golankę i Spalona i jesteśmy w domu lub w prawo przez Szczytniki i Bieniowice nieco dalej.
- Jedziemy w prawo ! - wszyscy zgodnie meldujemy i pędzimy z górki na Lubin. 
Po 1 km zakręcamy w lewo w lokalna drogę, obok śmierdzących kurników w Lisowicach. Las daje trochę cienia. Odpoczywamy przy każdym sklepie ciamkając lody. Szkoda, że nie wzięliśmy strojów kąpielowych, bo można by zajechać na żwirownię w Szczytnikach aby przekąpać się. Jedziemy do Pątnowa Legnickiego. Danka wyrywa się ze sfory i pędzi 25 km/ godz. Zostawiając wszystkich w 
tyle. Za tydzień poprowadzi wycieczkę do Jerzmanowic k/  Chojnowa. Przy ul. Spokojnej rozdzielamy się na dwie grupy. 
Cztery osoby: Michał, Prezes, Piotr i Grażyna jadą do centrum.  Henek, Dana, Halina i Andrzej S zasuwają na Piekary. Jest upalny wieczór (ok. 18.00), na liczniku 66 km.
Ładna wycieczka po wakacjach.

hb.