29.09.2002 - Słup

Niedziela 29.09.2002

Trasa: Legnica - Babin - Kozice - Winnica - Słup - Bielowice - Warmątowice Sienkiewiczowskie - Kościelec - Legnica 
Czas: 10:00 do 18:30 
Dystans: 43 km 
Osoby: Halinka, Grażyna, Janusz W. Robert - prowadzący 

Rześki poranek wrześniowy zachęcił do wycieczki. W planie była Grobla ale to za daleko. Na moście zjawił się Janusz W. Ma drugą zmianę, wiec odprowadzi nas tylko kawałek. -Jedźmy tylko do Słupa - proponuje Halina -Do Słupa, ja poprowadzę - zameldował Robert. Zadzwonimy do Grażyny, wyciągniemy ją z domu. Jedziemy przez park, z Przybkowa zabieramy Grażynę. Janusz doradza wariant drogi i wraca do domu. w trojkę jedziemy wciąż pod górkę, aż wpadamy w dolinę Nysy Szalonej. Na polach ludzie robią wykopki ziemniaczane. Podziwiamy boćka, który ostał się i samotnie chodzi obok zbieraczy. Drzewa owocowe przy drodze obfitują w gruszki i jabłka. We wsi Winnica zatrzymujemy się, aby poszukać kuźni. Odnajdujemy ją bez trudu w podwórku gospodarstwa rolnego. Urząd Gminy dał sporo pieniędzmi, także Kościół dał trochę, ponadto konserwator zabytków równe dużo, aby wyremontować kuźnie. Gdy była gotowa, gospodarz zamknął podwórko i zrobił z niej garaż. Kuźnia ma kształt rotundy i ceramiczny stożkowy dach. Może pomieścić kila samochodów. Oglądamy pocysterską grangię, czyli gospodarstwo, magazyn, który gromadził renty od rolników. Zabudowania są imponujące. Winnica, wieś wzmiankowana w roku 1217, dawna własność cysterska, stare centrum administracyjno-gospodarcze tego regionu. Wieś składa się z dwóch części: osady wiejskiej (prawy brzeg Nysy Szalonej) i folwarku (grangia cysterska) złożonego z pałacu części gospodarczej, kuźni, dwóch młynów, cegielni, gorzelni i browaru. Zwiedzamy zaporę na Nysie Szalonej w Słupie (patrz-informator turystyczny) wody jest teraz bardzo mało. Chodzimy w rowerami po wszystkich przepustach, trawniki wystrzyżone, gramolimy się na wzgórze kościelne, kościół otwarty, bo po mszy, dzieci szykują się do pierwszej komunii św.. Obrazu Michała Willmanna, Matki Boskiej w różach nie odnajdujemy, ale freski na suficie są dobrze utrzymane. Obiad jemy na ławeczce na Wzgórzu Kościelnym. Bez pośpiech wracamy prosta drogę koło zapory. Przy drodze zbieramy czerwone jabłka. Do domu wracamy ulica Nowodwoską około 18.00, gdy jest jeszcze zupełnie widno. 

Opisał uprzejmie Robert, Olga i Halina