"Krzyżowa Góra"

1 lipca 2001, niedziela.

 

Wyjazd pociągiem 7.52 do Strzegomia (bilet weekendowy 20% zniżki 5,04 zł + za rower 5 zł)

Powrót rowerami trasą: Strzegom - Żółkiewka - Żelazów - Kostrza - Rogoźnica - Zimnik - Niedaszów - Mściwojów - Luboradz - Skała - Mierczyce - Pawłowice Wielkie - Mikołajowice - Księginice - Koskowice - Legnica - 63 km

4 h 02 min
15,5 km/h
Temp. 15-20
Zachmurzenie - pełne
Wiatr słaby
Lało

Uczestnicy: Danuta Ch., Halina B., Janusz H., Leszek W., Andrzej i Mateusz Z. - 6 osób

Zwiedzaliśmy w Strzegomiu kościół parafialny św. apostołów Piotra i Pawła (jeden z największych na Dolnym Śląsku), później Górę Krzyżową. Podejście było bardzo trudne z powodu błota, a widok z góry ograniczony deszczem.
Przejeżdżaliśmy obok wiatraka "holendra" w Żółkiewce oraz zespołu pałacowego w Żelazowie ogrodzonego imponującym kamiennym murem. W Kostrzy odwiedziliśmy koleżankę Danusi, a potem pojechaliśmy przez Rogoźnicę do kamieniołomów. Jedna grupa oglądała inny kamieniołom - w Zimniku. W Mściwojowie zrobiliśmy dłuższy postój połączony z deszczowym grillem przy zaporze przeciwpowodziowej na rzece Wierzbiak. Uczestniczyliśmy w przyjęciu imieninowym koleżanki Halinki. Specjalnością kuchni były parówki bobaski z grilla podawane na przypieczonym sucharku "Mamut" bez cukru, posypane przyprawą "Kamisa" i podlane czerwonym winem. Jadąc dalej obejrzeliśmy zniszczony zespół pałacowy w Luboradzu (bez zwiedzania sali balowej) oraz miejscowy kościół, a potem jeszcze kościół w Mierczycach. Po drodze z Mierczyc do Pawłowic Wielkich spędziliśmy trzy kwadranse na obżeraniu się czereśniami z przydrożnych drzew. Ostatni postój to bar pod wierzbą w Koskowicach.
W domu o 19.30.

jh