"Sichów 2001"

24 czerwca 2001, niedziela.

 

Trasa: 11.30 Mostek Bielański - Przybków - Babin - Kozice - Janowice - Krajów - Sichówek - Sichów - Męcinka - Piotrowice - Stary Jawor - Bielowice - Warmątowice - Drużyna: Renia, Janusz i Halina

Cel wycieczki:
 

Około 11.30 spotykamy się Bielańskim mostku. Przyjeżdża Renia i Janusz. Jest ciepło, ruszamy na ul. Jaworzyńską i prosto. Mijamy pierwszy prawy odjazd na Prostynię i jedziemy w drugi prawy zjazd na Babin i Kozice.
Przy drodze czereśnie z widokiem na Górzec w Chełmach. Od 1175 r całe te okolice nadał zakonowi Lubiąskiemu książę Bolesław Wysoki ( syn Wł. Wygniańca, wnuk Krzywoustego) z zaznaczeniem "Et montes Holms" - Czyli wraz z Chełmami. Obok Sichowskich Wzgórz jedno pasmo do dziś nazywa się Mnisim Lasem. Czereśnie są w zasięgu ręki. W Janowicach koło krzyża polne drogi rozwidlają się. Wybieramy drogę w lewo. Jesteśmy na Płaskowyżu Janowickim. Na tych terenach rozegrała się Bitwa nad Kaczawą w 1813 (już po sekularyzacji z 1810 kiedy to król Pruski jednym podpisem zabrał kościołowi wszelkie dobra). Najpierw lekko pod górkę potem ostro w dół do rzeki Nysy Szalonej. Bitwa przeszła do historii pod nazwą Bitwy nad Kaczawą choć rozgrywała się głównie nad Nysą, a to za zasługi jakie odniósł mały oddział Rosyjski pokonujące przeważające siły Napoleońskie nad Kaczawą. Wiktorię Kaczawską Prusacy wykorzystywali jeszcze przed I Wojną Światową do budowania morale. Po Bitwie nad Kaczawą ustalono najwyższe odznaczenie bojowe "Żelazny Krzyż" i odsłonięto wiele pomników. Największym jest Hala Ludowa we Wrocławiu otwarta w setną rocznicę bitwy. Prosto przez most i jesteśmy w Krajewie. Dalej na Sichówek z widokami na Słup. Sklepy wszystkie pozamykane aż tu nagle w Sichowie otwarta gospoda i sklep. Kręcą się turyści samochodami i rowerami, bo zmierzają na II Dymarki. Do parku jest dwieście metrów. W parku pałac opatów lubiąskich. Ruina jest zagrodzona ale park dostępny. Bez trudu odnajdujemy dwa okazy tulipanowców amerykańskich. W przyrodzie występują dwie odmiany tulipanowców: chiński i amerykański ale tylko amerykański wytrzymuje nasz klimat. Mierzymy centymetrem krawieckim pierśnicę większego okazu, bliżej basenu kąpielowego; wynosi 5 metrów. Sadowimy się wokół paleniska i robimy obiad w postaci kiełbasek z rożna. Z Sichowa ruszamy do Męcinki. Tu w górze wsi gdzieś za stacją "trafo" odkryto sztolnie. Nie wiadomo po jakiej działalności, może szukano uranu ? Pytamy tambylców. Wszyscy wiedzą, że sztolnie są ale nie udaje nam się ich zlokalizować. Są obudowane i dobrym stanie, należy je tylko odwodnić i oświetlić. Może niedługo będą atrakcją Pogórza Kaczawskiego. Jedziemy z góry do Piotrowic k/ Jawora.. Pani kościelna mieszka vis a vis kościoła. Oglądamy gliniane garnki zamurowane w powałę prezbiterium. Miały rzekomo poprawiać akustykę. Podobne można spotkać w Rzymskich katakumbach i w Zittau. Według legendy mieszkają w nich duch budowniczych.
Jedziemy do gospody u Kostka w Piotrowicach. Zaś mamy widok na Górzec. Z Piotrowic na Stary Jawor i ul. Starojaworską jedziemy do Bielowic. Zbiornik jest jak zwykle interesujący. Na polach przed Warmątowicami uprawy sałaty dla McDonalda są pilnowane przez ochroniarzy jeżdżących żukami. W Warmątowicach Sienkiewiczowskich (może Olszewskich - testament von Olszewskiego dla Sienkiewicza .) zajeżdżamy na wysepkę w parku. W środku lata jest zacieniona i zarośnięta.

Zatrzymujemy się na piwo w Kościelcu (gdzie pochowani są Olszewscy spowinowaceni z Zedlitzami). Dochodzi godzina 20.00 a słońce jeszcze wysoko nad domami domów.

Jedziemy ul. Jaworzyńską i do parku tak jak rano tą samą drogą do mostku. Janusz jedzie nad Kaczawą a Renia i Halina na osiedle. Ok. 21.00 jest jeszcze długi dzień.