1.05.2001 - Pątnów i Studnica 2001

 

Trasa: Legnica - ULESIE - Gniewomierowice - STUDNICA - PĄTNÓW - Lubiatów - Legnica - ok. 40 km

Cel: Oględziny Kolumny Łez w Ulesiu, "Inwentaryzacja" 10 krzyży pokutnych w Studnicy. Jedyne i największe skupienie tych niepowtarzalnych gdzie indziej zabytków oraz zwiedzanie pozostałości po pałacu w Pątnowie k/ Studnicy.

Uczestnicy: Ania, Renia, Danusia, Kasia, Marysia, Łukasz, Janusz H z Ania, Ola, Justyna, Zybi, Kaziu, Andrzej, Mateusz, Janusz W, Robert-prezes i Halina "Panenka" = 17 szt.

Na zbiórce o 10.00 obok "Biedronki" przy ul Jagiellońskiej Klub EkoRama melduje się zdekompletowany. Jest piękna pogoda lecz nie ma prezesa. Janusz W pracuje, ma dojechać po czternastej do celu. Wyruszamy ul. Działkową i prosto do Ulesia. Droga jest polna ale wygodna. Zatrzymujemy się przy "ścianie płaczu" albo obok "Kolumny Transportu Sanitarnego". Robimy kilka zdjęć. Jedyna biorąca informacja o Kolumnie Łez to, to że księżniczka Dorota miała szesnaścioro dzieci.

Kolumna Łez w Ulesiu - pierwotnie stała u wylotu gościńca - piaskowcowy obelisk z reliefową dekoracją, który upamiętnia rozstanie księcia legnicko - brzeskiego Jerzego III z córką Dorotą Elżbietą, wyjeżdżającą do męża do Niemiec w dniu 17 marca 1664 r. Księżniczka niedawno poślubiła księcia Henryka z Nassen-Dillengerg i opuszczała dom rodzinny. Ojciec pożegnał jedynaczkę i za parę miesięcy zmarł. Pierwotnie litery były złote.

Obelisk zasługuje na uwagę jako, że jest najwcześniejszym na Śląsku nowożytnym pomnikiem o wyłącznie świeckim charakterze wystawionym w miejscu publicznym.

Książę Jerzy III - był najstarszym z trzech synów księcia Jana Christiana, czołowego przywódcy protestantów śląskich w początkach wojny 30-letniej. Kształcił się na uniwersytecie we Frankfurcie nad Odrą. Od 1635 r zarządzał, za zgodą cesarza Ferdynanda III Habsburga, księstwem brzeskim. Po pokoju westfalskim książę wraz z braćmi odbudowywał gospodarkę. Po stryju odziedziczył dodatkowo ziemię Wołowską. Pierwszą żoną Jerzego III była o 10 lat starsza Zofia Katarzyna, córka Karola II księcia ziębicko-oleśnickiego. Z tego związku urodziła się rzeczona Dorota-Elżbieta. Syna nie miał. Spośród trzech braci tylko najmłodszy Christian doczekał się Jerzego Wilhelma, na którym niespodziewanie zakończyła się dynastia Piastów w 1675 r.

W marcu 1664 - W czasie wystawienia kolumny - miały miejsce dwa istotne wydarzenia. Pochowano, w kościele św. Jana, księcia legnickiego Ludwika IV brata Jerzego III i żegnano 17-letnią księżniczkę. W maju zmarła druga żona Jerzego III, zaś w lipcu sam książę zakończył życie.

Obelisk pierwotnie otoczony był płotkiem. Jeszcze w 1813 r. miejsce to było zaznaczone na mapie. Chociaż pod koniec 18 wieku pomnik przewrócił się i leżał w gruzach, tak że trudno znaleźć jakiś cały kawałek. (Pisze uczestnik wojny Napoleońskiej) Obiekt wyremontowano w 1858 r i przeniesiono do centrum Ulesia. Jeszcze kilka razy był niszczony i odbudowywany.

Księżniczka Dorota Elżbieta przeżyła niewiele ponad 44 lata. Miała szesnaścioro dzieci, z których w chwili jej śmierci żyło ośmioro. Tekst łaciński brzmi:
 
"...Tu zwolnij kroku wędrowcze i zatrzymaj się! Rozważ w sercu i w myśli łzy, którymi zwilżyła córka dostojnego ojca Dorota Elżbieta Księżniczka Legnicy i Brzegu zaślubiona szczęśliwie dostojnemu Księciu z Nassau - Henrykowi. Podziwiaj pomnik ojcowskiej miłości, zapamiętaj to miejsce, które jest święte dla dostojnego Domu Piastów, święte dla Ciebie przechodniu, święte dla następnych pokoleń. Miejsce, gdzie Jerzy III, książę Legnicy i Brzegu na Śląsku, Jego Cesarsko-Królewskiej Mości tajny radca, podskarbi i najwyższy gubernator na obydwa Śląski - żyj szczęśliwie - powiedział Jedynej, pobłogosławił Najukochańszą i pod opieką dobrych aniołów, patronów podróżnych, pozwolił jej dnia 17 marca 1664 r wyruszyć z ojczyzny do Dillenberga, żegnając się wzajemnie tysiącami uścisków, westchnień i życzeń. Uczcij i uszanuj ten stół będący świadkiem tej wielkiej szlachetności. Jedź dalej w zdrowiu i żyj szczęśliwie..."
(Konkrety, marzec 2000 Grażyna Humańczyk)
W 1837 r zniknęło z Ulesia 7 krzyży pokutnych, pamiątka po zatargu uleskich i legnickich kosiarzach. Przypuszczalnie przeniesiono je do Studnicy.

- Jedźmy, bo trzeba zrobić ognisko i upiec kiełbaski. - Ponagla prezes Ola.

Zasuwamy do Gniewomierowic, dalej polną drogą na Studnicę. Kościół góruje pośród zielonych pól ale nagle droga kończy się na świeżo zaoranym polu. Dobrze, że Zibi spostrzega z boku inną polną drogę więc jedziemy prosto na kościół. Rolnicy sadzą ziemniaki traktorami. Wypadamy na drogę lokalną Miłkowice - Studnica. Tu dopada nas kol. Prezes Robert. Spóźnił się kilka minut, pomylił drogę tuż za Legnicą, nabił kilometrów do Borowa ale oto jesteśmy w komplecie i przy drodze liczymy krzyże pokutne. Zgromadzono je wokół kościoła.

Mur kościelny stanowił linię obrony w dniu 18 sierpnia 1813 r w czasie wojny Napoleońskiej. Od ognia zajęła się karczma, plebania i hełm wieży kościelnej. Jednak uczestnicy wyprawy są głodni, (ledwie po kawie na śniadanie) i nie interesują się zabytkowym kościołem ani krzyżami pokutnymi. Dobrze, że je policzyli. (Największe skupienie tych zabytków w Europie).
W Studnicy ostrożnie przekraczamy drogę 94 Legnica - Chojnów i zaś telepiemy się pośród pól. Ładnie tu. Teren lekko pofałdowany. Wertepiankę przebiega sarenka. W zaroślach bielą się dzikie czereśnie. W tylnym kole powietrze mi schodzi ale nie mogę wymienić dętki, bo Ola umrze z głodu. Zybi podpompowuje mi flaka i jedziemy do gościńca. Lipowa aleja ma kilka kilometrów, jest cienista i urokliwa w wąwozie. Nagle otwiera się żółta od mleczów wielka łąka. Aż wszyscy krzyknęli: Och! Jak tu pięknie! Teren jest podmokły, poszatkowany strumykami i rowami. Przy ruinie pokaźnego pałacu fosa. Wpadamy na dziedziniec do cienia platanów. Jest gorąco. Stacja Meteorologiczna zanotowała: 26,1 stopnia C, ciśnienie 999,7 hPa, wiatr 6 m/sek z płudnia i 44% wilgotności.

Pątnów przez szereg lat był gniazdem rodzinnym Budziwojów. Stąd wiodły gałęzie rodu zasiedlające Niedźwiedzice, Biskupice, Konradówkę, Zamienice i wiele innych wsi. Później często zmieniali się właściciele - byli nimi Frankenbergowie, Kottwitzowie, Trachowie, Rotkirchowie.

Pałac wzniesiono pod koniec 18 w. dla Ernsta Wolfganga von Rotkircha und Tracha jako okazałą klasycystyczną budowlę. (jedenaście okien w jednej kondygnacji) z wzorowanym na starożytnej Grecji tympanonem.

Założono też wtedy ogród ozdobny z tzw. "dziką promenadą". Od wieku 19, w którym to kolejny właściciel Edwin von Rotkirch -Trach założył gospodarkę stawową, zbudował młyn wodny jednak sytuacja uległa pogorszeniu z powodu podwyższenia się stanu wód gruntowych. (S. Horodecki)

Mężczyźni szykują ognisko. Park ma kilka hektarów więc chrustu nie brakuje. Halina wymienia dętkę. Wreszcie można napić się piwa i zjeść kiełbaskę na gorąco. Ktoś "skacze" rowerem do sklepu i wraca razem z Januszem W.

- O pałacu nic wam nie przeczytam, bo nie chcecie! Na tej rycinie widać jak pałac wyglądał przed wojną. W środku dziedzińca była sadzawka z fontanną i łabądkami.

Odpoczywamy jak larwy na trawie do wieczora. Robimy kilka zdjęć. Koledzy nie chcą wierzyć, że ta wioska z kościołem i kilkoma domami nazywa się Pątnów.

- Czy wiecie kto zostaje ginekologiem? - Ten co ma ręce do dupy.
- A Halinkę nazwiemy Panenka.

W dzikim parku okazy platanów. Runo pokrywają zawilce, żarnopłony, uczepy, fiołki i ... pokrzywy. Nad potoczkami kaczeńce. Są liście po przebiśniegach.

Jedziemy ponownie gościńcem lipowym, dalej w prawo pod górkę prosto do lokalnej drogi. W lewo można dojechać do Gośliny i na ul. Chojnowską. Pojechaliśmy w prawo na Lubiatów. Tu wszyscy poznali miejsce gdzie w lipcu 2000 r było powitanie gości z Wuppertalu. Jedziemy drogą "hucianą" na Czerwony Kościół.

 
Pod parasolami Klub namawia się na wycieczkę pojutrze. Będzie Święto Konstytucji. Można pojechać do lasów koło Miłogostowic. Natomiast w połowie czerwca w Boże Ciało warto pojechać z namiotami do Wojcieszyna nad Skorą.

Wszyscy cali i zdrowi, spaleni wiosennym słońcem, docieramy na kwatery.

hb.