28.10.2000 - Grobla

 

Trasa: Piekary - Bartoszów - Nowa Wieś Legnicka - Raczkowa - Godziszowa - JAWOR - Paszowice - Gniewków - BOLKOWICE- Wiadrów - Sokola - Kwietniki - GROBLA - Siedmica - Paszowice - Jawor - ok. 67 km.

Kiedy za oknami leje zimny deszcz trudno wyobrazić sobie słoneczny jesienny dzień a taki udało nam się wyrwać z jesieni 2000.

O 9.30 spotykamy się w trójkę z Łukaszem i Danusią na Śląskiej. Z Legnicy jedziemy polnym skrótem obok Instytutu Meteorologicznego do Bartoszowa. Jakiś Rycerz Bartosz dostał te ziemie za zasługi w Bitwie Tatarskiej w kwietniu 1241 r. Z boku lotniska wiedzie asfaltowa droga. Lotnisko służyło pruskim sterowcom, później ruskim odrzutowcom, zawsze owiane tajemnicą wojskową. Teraz centrum handlowe z bocznicą kolejową i całą infrastrukturą. W pobliżu lotniska utworzono Legnicką Specjalną Strefę Ekonomiczną. Wielkie firmy przemysłowe i spożywcze powstają jak grzyby po deszczu. Strefa zabrała polną drogę przy torach czym zmusiła nas do kilku kilometrów wśród dużego ruchu samochodowego. Dopiero zjazd w lewo na Raczkową pozwolił zmniejszyć czujność. Ze stawu rybnego spuszczano wodę. Czyżby przygotowania do odłowu karpia na wigilię? Robotnicy taplają się w błocie a my jedziemy bez pośpiechu.

- W Jaworze proponuję obejrzeć dom, w którym mieszkał Napoleon. Muzeum Regionalne, gdyż po Bitwie nad Kaczawą okoliczna ludność bardzo szabrowała a potem trofea sprzedała dla Muzeum. Warto też odwiedzić Kościół Pokoju.
- Pod Zamkiem zjemy pierogi.
- Skoczymy do Bolkowic obejrzeć hodowlę pstrągów na Nysie Małej.
- Pojedziemy do Grobli sprawdzić dwie bazy noclegowe.
- Jeśli zabraknie czasu z Jawora wrócimy pociągiem o 17.44.

Po lewej stronie góruje bryła klasztoru pobenedyktyńskiego w Legnickim Polu. Przy drodze pożółkłe topole, mocno już przeźroczyste. Przez Raczkową trzęsiemy się na granitowych brukówkach, dalej wygodna droga asfaltowa. W Godziszowej na Równinie Jawora robimy krótką przerwę aby rzucić okiem na kościół św. Szczepana z piętnastego wieku. Obok cmentarzyk. Ludzie porządkują wokół grobów. Niebawem Wszystkich Świętych. Przy drodze krzyż pokutny. Wyeksponowany w ogrodzie skalnym, otoczony pomarańczowymi aksamitkami i georginiami. Jedziemy prosto pod słońce obok opustoszałych ogródków działkowych. Jesteśmy w Jaworze na przejeździe kolejowym. Śliczne miasto z ponad 750-letnią historią. Na wstępie zapytałam tambylca o dom, w którym w 1813 r mieszkał Napoleon. - Gdzie on nie mieszkał ? Przecinamy centrum aby przy ul. Klasztornej zwiedzić Muzeum Regionalne. We wnętrzach klasztoru można oglądać wystawy stałe np. Izbę ludową ze sprzętami AGD jak kądziel, kierzankę, formy do wypieku chleba, kołyski itp. Wyposażenie warsztatu stolarskiego, szewskiego, oraz broń biała najwięcej tzw. tasaków. Są karabiny z rzeczonej Bitwy nad Kaczawą bez urządzeń celowniczych oraz wystawa Darz Bór. Trofea myśliwskie, broń, sygnałówki, wszystko pięknie wyeksponowane. Jest mapa okręgów łowieckich byłego woj. Legnickiego, liczebność zwierząt. Niedługo Hubertus (3 listopada). Już w dziesiątym wieku myśliwi z Ardenów urządzali w tym dniu wielkie łowy na jelenia rozpoczynające kolejny myśliwski sezon. Imię Hubert jest pochodzenia germańskiego i znaczy "sławny rozumem". Św. Hubert urodził się około roku 655. Wystawa nie umęczyła nas ale i nie zawiodła. Już same cele klasztoru warte są obejrzenia.

Podjechaliśmy do kuriozalnego kościoła Pokoju z czasów zakończenia religijnej wojny trzydziestoletniej. Niestety, pastor wyjechał chwilowo. Kasztanowce zgubiły sporo liści więc stwierdzamy postępy w remoncie dachu i lecimy do baru pod Zamkiem. Są jeszcze ludzie, którzy pamiętają Zamek jako więzienie, nic dziwnego skoro funkcjonowało od połowy osiemnastego wieku. Nie wielu pamięta, że pochodząca stąd księżniczka Anna była żoną króla czeskiego Karola. Ciekawy był też układ o przeżycie, który w 1345 r zawarł książę Henryk I Jaworski z księciem Bolkiem II Małym. Już rok później umarł książę Henryk i powstało jedno wielkie Księstwo Świdnicko - Jaworskie, którego zachodnie granice sięgały prawie pod Berlin.

Obiad jemy na powietrzu, bo jest 14 stopni Celsjusza, ciśnienie 1004 hPa, 67% wilgotności i południowy wiaterek o sile 1 m/sek. Słońce aż kłuje w oczy. Wybieramy drogę na Bolków do pierwszej wsi czyli do Paszowic a potem odjazd na Strzegom aby zawinąć do Bolkowic. Najpierw oglądamy kamieniołom granitu "Pokutnik". Jest czynny. Przebiega tędy niebieski szlak martyrologii (niedaleko był KL Gross Rosen). Przecinamy urokliwą rzeczkę Nysę Małą. Zinwentaryzowaliśmy cztery Nysy na Dolnym Śląsku: Nysę Łużycką, Kłodzką, Szaloną i Małą. Wpadamy do Gniewkowa, bo tak droga prowadzi i teraz prosto do Bolkowic. Hodowla pstrąga jest pokaźna, ceny też. Smażalni żadnej nie ma. Jedziemy przez Wiadrów. Wieś znana od 1285 r jako Wederow, doświadczona przez husytów w 1430 r. Jan Hus został spalony na stosie w średniowieczu. Ciekawa postać: był bohaterem narodowym, zdrajcą itp. ze skrajności w skrajność. Przy drodze pola zielone, teraz jesienią ładniejsze niż po żniwach. We wsi Sokola zaczyna się wyrypa do Bolkowa. Na szczęście tylko przecinamy tę drogę, by zajechać do wsi Kwietniki. Kwiatów nie ma ale sklep jest otwarty więc uzupełniamy płyny ustrojowe. Teraz rzut beretem i jesteśmy w Chełmach. W 1992 r między Jaworem a Złotoryją utworzono Park Krajobrazowy "Chełmy" o powierzchni prawie 150 km kwadratowych. Obszar wyżynny (Czartowska Skała 468 m n.p.m. - patrz wycieczka do Marianówki 8-10.09.00) celem Parku jest zachowanie walorów krajoznawczych i przyrodniczych w warunkach racjonalnego gospodarowania. Występowanie rud miedzi, żelaza, ołowiu i srebra było od szesnastego wieku podstawą działalności górniczej i hutniczej. W Leszczynie zachowały się piece hutnicze i hałdy porośnięte lasem. Występują surowce skalne jak bazalty i piaskowce. Kopalnię barytu w Stanisławowie zamknięto kilka lat temu. Znajdują się tu pomniki przyrody nieożywionej jak; odsłonięcie skał wulkanicznych "Małe Organy Myśliborskie" czy Wąwozy Myśliborski , Siedmicy i inne. Wieś Grobla jest pięknie położona w lesie na wysokości 270 m n.p.m. W średniowieczu miał tu istnieć pogański gaj. Natomiast po wprowadzeniu chrześcijaństwa była celem pielgrzymek. Nazwa Grobla ma "wysokie" uzasadnienie ponieważ rozdziela dwie dolinki uroczych strumyków; Nysy Małej i Młynówki. We wsi gotycki kościół św. Anny. W kaplicy na cmentarzu szereg barokowych nagrobków rodziny Zedlitzów (patrz Brennik za Tyńcem Legnickim gdzie byliśmy 4. 06.00). W murze cmentarza od strony wschodniej od zewnątrz krzyż pokutny z wyrytym nożem. Związana jest z nim legenda o narzeczonej zabitej przez kochanka. Widzimy z daleka barokowy pałac z osiemnastego wieku, częściowo z pruskiego muru, wcześnie przypuszczalnie otoczony fosą. Jeszcze niedawno miejsce kolonii letnich. W grobli jesteśmy ok. 15.00. Dzień chyli się ku zachodowi. Nad Nysą Małą gospodarstwo agroturystyczne przyjaciół naszej Danusi. Odwiedzamy dom i ogród państwa Nawarów. Następnie jedziemy oglądać szałas turystyczny "Pogankę" - pogaństwo mocno było zakorzenione. Klucze od bacówki ma pan Jaskot - sołtys. Bacówka położona jest w uroczej dolince nad źródłem małego dopływu Nysy Małej. Skromna bacówka ma kominek na dole i kilka stołów turystycznych. Na poddaszu część sypialna ( na podłodze). Wzorcowy apartament dla 30 osób. Wynajęcie bacówki na dobę kosztuje 80 zł. Na pobliskiej łące występują kanie-czubajki. Na spacer można pójść do wieży triangulacyjnej lub na Radogost. Jedziemy na Siedmicę, polną dróżką - dydaktyczną. (Ukośne znaki podobne do turystycznych). Brniemy w tonach liści i kurzu. Przy leśnictwie w Siedmicy mamy drogę asfaltową ale jeszcze kilka kilometrów podjazdu. Dalej fruniemy z góry niczym po nartostradzie przez las przez długą wieś Paszowice do samego Jawora. Przecinamy Rynek i na stację PKP. Mamy czterdzieści minut do pociągu z Kamieńca Ząbkowickiego. Na peronie wyjadamy kanapki "spod siodła". Zapada czarna noc. Jadąc koleją namawiamy się na jutrzejszą wycieczkę:
- Możemy zrobić "Dookoła Legnicy cz. 2".
- Chciałbym pojechać w lasy Lubińskie.
- Nie mogę jutro nigdzie pojechać.
- Ogień w dupie?

hb.