Niedziela  27.08.2000 - Górzec

 

Trasa:
Legnica - Przybków - Kościelec - Bielowice - Słup - Chroślice - Bogaczów - Górzec 445 m - Chełmiec - Piotrowice - Stary Jawor - Brachów - Bielowice - Warmątowice - Kościelec - Legnica 60 km.

Na zbiórkę EkoRamy o 1000 zgłasza się Jadzia, Ryszard z żoną, Justyna, Ania z Natalią, Henek, Ania K. i ja. Jest słoneczny poranek gdy ruszamy z mostu Bielańskego w Legnicy. Jedziemy w górę Kaczawy obok basenów kąpielowych dalej nad Młynówką. Słońce razi w oczy, ścieżka jest wąska i najeżona pokrzywami. Obok dawnej (nieistniejącej) restauracji "Jaworzanka" zgodnie z umową spotykamy Tadeusza i Henia. Tu w sklepie robimy ostatnie zakupy kiełbasek na ognisko. Jedziemy prosto na południe przez wieś Kościelec. Do wsi Bielowice po lewej stronie rozlega się wielkie pole z sałatą. Są rzędy sałaty masłowej, lodowej, czerwonej, kruchej, nad nimi deszczownia a w dali ze szwungiem śmiga wiatrak elektrowni wiatrowej we wsi Słup. Droga wiedzie lekko pod górkę. Na termometrze 19o C, 1005 hPa, wiatr daje 6 m/sek ze wschodu. Powietrze jest przeźroczyste więc widać całe Chełmy, w dole zbiornik Słup (31 milionów m3 pojemności). Na zaporę zajeżdżamy specjalnie aby popatrzeć. Nad jeziorem góruje kościółek, dawna własność klasztoru w Lubiążu. Wody jest dziś mało. Brzegi oblężone przez ptactwo wodne. Ryszard z żoną w tym miejscu kończą wycieczkę. Jedziemy na Bogaczów. W lesie Ania buszuje w jeżynach a Natalia skarży się, że jej rower ciężko jeździ. Pod górkę w Parku Krajobrazowym "Chełmy" większość z nas prowadzi rowery. Szybko okazuje się, że Natalia ma "kapcia" i nie ma zapasowej dętki. Nagle nie wiadomo skąd, z góry zjeżdża Janusz (nie jechał z nami, bo planował żeglować na Mazurach) i ma zapasową dętkę. Panowie szybko wymieniają ogumienie. Okazuje się, że Januszek - Kwiatuszek wybrał się na Marianówkę i zabłądził. (Cha, cha!) Gdyby nie awaria koła minęlibyśmy się na leśnej krzyżówce w ciągu kilku minut w środku dnia. Zaczyna się rajd górski. W lesie przy stromej ścieżce gęsto stoją kamienne stacje drogi krzyżowej w ilości szt. 14. Wszystkie pochodzą z dziewiętnastego wieku. Mają oryginalne niemieckojęzyczne napisy. Ostatnie metry pokonujemy wnosząc rowery po kamiennych schodach.

Szczytowy stożek otoczony jest kamienną fosą, będącą śladem średniowiecznych umocnień. Na szczycie rośnie kilka okazałych lip i stoi kapliczka z XIX w. Według dawnych przekazów miał tu istnieć w XIII w. gródek. Wojewódzki Konserwator Zabytków Archeologicznych mgr T. Kaletyn uważa, iż ze względu na znaleziska naczyń kultury łużyckiej, małą powierzchnię i brak wody, jak też na kamienne fosy, jest to miejsce kultu, podobne do Ślęży. (Przewodnik - Jawor i okolice Jastrzębskiego).

Henek rozpala ognisko, Ania zbiera chrust (będzie ostra zima ?). Panienki podziwiają widok na zbiornik w Słupie i na Legnicę a ja cieszę się światłocieniami. Robię kilka zdjęć. Przy jedzeniu namawiamy się na środową wycieczkę, po południu do Złotoryi na uroczyste rozpoczęcie mistrzostw świata w płukaniu złota. Kto ma czas pojedzie rowerem, kto pracuje może pojechać miejską komunikacją. Druga propozycja to w najbliższą sobotę pojechać rowerami do kamieniołomu granitu Graniczna trasą przez Mikołajowice - Mściwojów - na smażone ryby i pieczonego barana. (serwują nad stawami, nie w kamieniołomach). Ponieważ w jedną stronę jest ok. 35 - 40 km to powrót może być ewentualnie pociągiem o 1726 lub 1923 ze Strzegomia.

Sukcesywnie przychodzą grupki turystów. Pozbieraliśmy się aby zjechać inną drogą tj. na Chełmiec. Kilka km pędzimy z prędkością blisko 40 km/godz. po asfaltowej drodze wąskiej, pełnej dziur i z ruchem samochodowym. Widać kamieniołom bazaltu w Męcince. Jedziemy z góry i z wiatrem. Szybko mijamy Stary Jawor i lecimy betonową drogą. Wiatr pomaga więc nie nudzimy się. Ostatnie spojrzenie na jezioro Słup i - oczom nie wierzę - jedzie Andrzej. Objeździł Chełmy i razem lecimy przez Bielowice, dalej polną drogą do Warmątowic. W Kościelcu zatrzymujemy się w "dołku", bo zbyt szybko zjechaliśmy z Górzca. Trzeba coś zrobić z tak pięknie rozpoczętym dniem. Janusz proponuje jazdę do "Cunic", dochodzi 1800. Słońce zachodzi dziś o 1958 (nad Legnicą), więc rozjeżdżamy się do domów. Na liczniku 60 km.

 

hb.