11-15.08.2000 - Rokitki 2000

 

Rokitki 11 sierpnia 2000, piątek.
Przedłużenie "Włóczęgi 2000" EkoRama postanowiła zorganizować na kempingu Huty Miedzi w Rokitkach połączone z celebracją imienin Anny.
Zbiórkę zaplanowano na 16.30 na ul. Jagiellońskiej w Legnicy gdzie w słoneczne popołudnie zgłasza się kilkanaście osób: Zibi z Olą i Justyną, Zosia z córką Anią, Andrzej z siostrzeńcem, Heniu, Ania i ja. Zibiego ożeniono z przyczepką na sprzęt biwakowy i jedziemy przez Miłkowice. Najpierw ulicą Działkową na Bobrów. Prowadzi Zibi, Andrzej jak zwykle robi za czerwoną latarnię. Zibi narzuca tempo, o jakim całe życie marzył. Mimo lekkich bagaży pocę się jak mysz. Pod wiaduktem przecinamy drogę szybkiego ruchu na Lubin i już widać jezioro w Ośrodku Wypoczynku Świątecznego w Jezierzanach. Tu biwakujmy! - krzyczę do prowadzącego ale on pędzi, bo w Rokitkach oczekuje kilka osób z EkoRamy. Wygodną asfaltową drogą zasuwamy przez całe Miłkowice. W ogródkach kwitną kolorowe georginie i żółte kule rutbekii. Przecinamy torowisko i w prawo do Siedlisk. Tu przerwa koło sklepu na odpoczynek, lody, piwo i zakupy na długi weekend. Za wsią połyskuje woda, zaczynają się tereny stawów rybnych. Wjeżdżamy w polną drogę na skróty. Po lewej stronie zboże na pniu niskie na dwadzieścia centymetrów, po prawej kombajn wznosi tumany kurzu. Za nim ciągnik robi podorywkę a za traktorem spacerują bociany. Jedziemy na Jaroszówkę słynną ze stadniny koni. Przy drodze hipodrom. Konie też są na pastwiskach. Spieszymy się, bo w połowie sierpnia dzień już coraz krótszy. Nad rzeczką, wśród zielska kwitną na żółto topinambury. Na obu stromych brzegach całymi kępami złocą się wysokie kwiaty zupełnie jakby ktoś po celowe posadził. Jedziemy przez Zamienice prosto pod słońce. W tej wsi warto obejrzeć kościół z nagrobkiem Promnitza. Kawałeczek przez las, zaś widać stawy rybne i starą żwirownię w Rokitkach. Woda zachęcająca, brzegi piaszczyste. Kręcą się wędkarze, jest kilka namiotów i samochodów. Koło stacji kolejowej wieża ciśnień i tuczarnia. Tuż za ostatnim domem zakręcamy w lewo w polną drogę lekko pod górkę. Za ogrodzeniem otwiera się przestrzeń pola namiotowego. Na spotkanie wychodzi Tomek z rodziną. Ola załatwiła dla nas plac wzdłuż płotu. Stawiamy namioty obawiając się wczesnego zmroku. Niepotrzebnie, gdyż cały kemping jest oświetlony. Natomiast dokuczają komary, na które nie mamy żadnego lekarstwa. Heniu rozciąga przewód elektryczny od hydroforni i zaraz mamy herbatę do kolacji. Ogniska nie da się rozpalić, brak opału. Ola zarządza integrację stawiając znicz na środku trawnika. Zbieramy się jak ćmy przy ogniu. Na niebie księżyc w pełni.

Scenariusz celebracji imienin Anny:
1. Uroczystość zawodowa - Hipokrates
2. Część spożywcza - Neron
3. Rozrywkowa - Neron

Ola wybrała trzy druhny. Justynę, Anię i Halinę. Dziewczyny niosły na poduszeczkach precjoza: Na pierwszej poduszeczce leżały narzędzia stomatologiczne jakieś cęgi (aż strach się bać !) gipsowe szczęki z ubytkami (cha! cha!). I coś tam jeszcze. Na drugiej poduszeczce amfora z kwasem pruskim pomieszanym z paliwem rakietowym - do wypicia. Trzecia panienka niosła puzderka z pierścionkami oraz czerwone stringi. Druhnom towarzyszył Hipokrates (Zibi) przebrany w niebieski fartuch do sekcji zwłok i przyłbicę z pleksi. Wywołał szanowną solenizantkę Anię i zlecił odnowienie przysięgi """Primum non nocere" po czym zniknął, by pojawić się w białej, rzymskiej tunice w postaci Nerona z wieńcem laurowym na głowie. Wręczył szanownej solenizantce Ani wielką reklamówkę owoców oraz czerwone stringi (jak na maturę) i całe gremium zaczęło wrzeszczeć, żeby przymierzyła. Ola udekorowała namioty stosownymi wywieszkami. Namiot Ani nazywa się "królowa- bogini". Pozostałe namioty noszą miano "Plebs". Po północy wszyscy przenoszą się na dyskotekę. Betonowa "patelnia" pod gołym niebem jest mocno posypana piaskiem z plaży. Własnych myśli nie słychać.


Rokitki 12.08.00, sobota.
Piękna pogoda, upał od samego rana. Warczy pobliska oczyszczalnia. Andrzej wstaje pierwszy. Po gorącym natrysku lata rześki po biwaku i szykuje kawę. Halina pakuje swoje zabawki, bo dziś ma drugą zmianę. Ola wychodzi z namiotu i zbiera z trawnika pozostałości imprezowe: wypalone znicze, opakowania. Wszyscy opalają się. Wieczorem odbywa się ognisko. Górale palą wielkie ogniska na halach na pamiątkę męczeńskiej śmierci św. Wawrzyńca. EkoRama też pali ognisko i wypatruje na niebie spadających gwiazd.


Rokitki 13.08.00, niedziela.
Heniu musiał wyjechać nieco wcześniej niż pozostali (czyli o 4,45 rano). Opustoszało na biwaku. Towarzystwo zbiera się i wychodzi na pieszy spacer aby popływać. Na kąpielisku wielki gwar więc EkoRama idzie na żwirownię. Tu woda przyjemna do pływania. Gastronomia na miejscu jest dobra. Wieczorem przyjeżdża samochodem Halina z koleżanką Mirą oraz Zosia ze Staszkiem. Zosia przywiozła bochenek chleba swojej córce. Halina przywiozła znicz p/komarom. Niewiele pomaga. Zosia niedługo wyjeżdża ze Staszkiem.


Rokitki 14.08.00, poniedziałek.
Ania z Mirą i Haliną spacerują po zaspanym Ośrodku. Reszta opala się (w cieniu). Na termometrze 30º C i wciąż rośnie. Ok. 11.00 Halina z Mirką wyjeżdżają samochodem.


Rokitki 15.08.00, wtorek.
Święto Wniebowzięcia NMP.
Ostatni dzień długiego weekendu. Upał 33º C, na wieczór przewidywana jest burza. EkoRama decyduje się na wieczorny powrót. Wybrano bardzo ładny wariant drogi obok stawów rybnych. Tę drogę należy zapamiętać.